A R C H I W U M - październik 2009

 
31-10-2009
Rutyna wygrała z młodością
Grębałowianka - Jutrzenka Giebułtów 0-2 (0-0) seniorów
Sędziował: Paweł Dominiak
Bramki:  Klimek 73, Federowicz 86

Grębałowianka: Piechnik - Rajca, Orlewicz, T.Karaś (79 Korfel), Ochlust - Cecuga (72 Gregorczyk), Oleś, Krawczyk, Lampart (66 Jarosz) - Sowa, K.Mikołajczyk (54 D.Karaś)

Jutrzenka: Szymski - Gurbiel, M.Ziółko, Dziuba, Zięba (71 Klimek) - T.Krzywda (46 Federowicz), M.Krzywda, Ziętara, Mazur - Wołczyk, Domagalski (90 Zegarek)

 

  W meczu na szczycie grupy I klasy "A" spotkała się "armia wychowanków" z "armią zaciężną", lub inaczej - młodość z rutyną. Wygrał zespół Jutrzenki, a więc piłkarzy obytych w przeszłości w ligowych bojach wyższych klas i chyba bardziej doświadczonych.  Gospodarze starali się dorównać rywalom i to im wychodziło nieźle do 73 minuty. Do tej pory mecz był wyrównanym widowiskiem, było dużo walki w strefie środkowej boiska, a obrona obydwu zespołów nie dopuszczała do sytuacji bramkowych i okazji strzeleckich było jak na lekarstwo. Pierwsze uderzenie piłki w kierunku bramki miało miejsce w 14 minucie, kiedy Sowa (G) strzelał  minimalnie niecelnie z 12 metrów, po wrzucie w pole karne i odbitej piłki od Cecugi. Później oddawali niecelne uderzenia Krawczyk (G) w 17 minucie i Domagalski (J) w 20 minucie. Najlepszą okazję gospodarze zmarnowali w 33 minucie po rzucie pośrednim Krawczyka i dobitce Mikołajczyka, które wybronił jeden z piłkarzy gości na piątym metrze przed bramką.  W tej części gry goście mieli jeszcze jedną okazję, w 35 minucie z rzutu wolnego strzelał Wołczyk, po którym piłka minęła minimalnie światło bramki Piechnika. 

Po przerwie należy najpierw odnotować strzał Cecugi (G) w 49 minucie  i dwukrotnie Wołczyka (J) - w 52 i 59 minucie. Wszystkie niecelne lub łatwe dla bramkarza. Groźną akcję gospodarze wykonali dopiero w 64 minucie, strzał Lamparta odbił obrońca, po czym piłka trafiła na nogę Olesia, ale po jego uderzeniu futbolówka przeszła obok bramki Szymskiego. Zaś goście byli bliscy zdobycia gola w 69 minucie, strzał obronił Piechnik i po jego interwencji piłka trafiła do innego  piłkarza Jutrzenki, który przymierzył celnie do prawie pustej bramki, ale w ostatnim momencie Orlewicz wybił futbolówke z przed linii bramkowej. W 73 minucie nastąpił decydujący moment meczu, błąd w ustawieniu obrony miejscowych, długie podanie piłki do nie obstawionego na lewej stronie Klimka (J) tuż przed polem karnym gospodarzy i w sytuacji sam na sam z Piechnikiem napastnik gości trafia celnie na 1-0. Od tej pory piłkarzom Grębałowianki zabrakło animuszu w grze i pomysłu na sforsowanie strefy obronnej Jutrzenki. Strzały z daleka miejscowych były słabe lub niecelne. Goście już pewniej rozgrywali piłki i wykonali jeszcze dwie akcje ofensywne, a jedną zamienili na bramkę w 86 minucie, kiedy po rajdzie prawą stroną, podaniu wzdłuż bramki, piłka trafia do znakomicie ustawionego Federowicza, a ten z dwóch metrów trafia do siatki na 2-0.  

  Wygrana Jutrzenki z Grębałowianką zakończyła serię dziesięciu zwycięstw (w tym jedno uzyskane walkowerem) podopiecznych trenera Świecy.  Wygrał futbol rutyny, większego doświadczenia i siły fizycznej, zaś miejscowym, dobrze technicznie wyszkolonym piłkarzom, zabrakło pomysłów na sforsowanie obrony gości. Źle też ułożyło się spotkanie w drugiej połowie dla Grębałowianki, kontuzje podstawowych zawodników - Mikołajczyka, później Karasia, zmieniło jakość gry w obronie i w ataku, a dodatkowe zmiany też nie wniosły spodziewanych efektów. Po prostu,  rezerwowi piłkarze, może oprócz D.Karasia, nie potrafili odmienić obrazu gry na korzyść miejscowych.


30-10-2009
Łatwe zwycięstwo juniorów starszych
Grębałowianka - Płomień Jerzmanowice 5-0 (3-0)
Bramki: Pamuła 33, Grzesik 38, Buźniak 41, Wójcik 53, Ślęczka 78

Grębałowianka: Marosek - Gronostajski, Solecki, Łączny, Walczak - Nawrot (46 Wójcik), Piechnik (55 Ślęczka), Grzesik, Cerazy - Buźniak, Pamuła (65 Idzik) 

  Zespół juniorów starszych Grębałowianki nie miał większych problemów z pokonaniem Płomienia Jerzmanowice. No, może tylko pierwszy kwadrans był w miarę wyrównany. Gospodarze wygrywając wysoko 5-0, mogli jeszcze do swojego dorobku bramkowego dołożyć przynajmniej tyle samo goli. Nie wykorzystywano wybornych sytuacji bramkowych, tzw. "setek". Pierwsze trafienie zaliczył Pamuła w 33 minucie i była to jego rehabilitacja za wcześniej spartaczoną okazję bramkową. Pięć minut później było już 2-0 po niespodziewanym uderzeniu piłki przez Grzesika na dziesiątym metrze, ni to piętą, ni to bokiem buta, które całkowicie zmyliło obronę i bramkarza gości. Ładne trafienie na 3-0 zaliczył w 41 minucie Buźniak, uderzył mocno zza linii pola karnego lewą nogą i futbolówka poszybowała w samo okienko bramki Płomienia. Tuż po przerwie goście ruszyli do ofensywy i przez krótki czas posiedli lekką przewagę, ale obrona miejscowych grała na tyle poprawnie, że piłkarze z Jerzmanowic nie potrafili wypracować sobie pozycji strzeleckiej. Za to gospodarze zrobili kontrę, zamieszali przed polem karnym i wypracowali sobie rzut wolny, po którym piłka trafiła w Wójcika i wpadła do siatki. Wysokie prowadzenie 4-0 Grębałowianki w 53 minucie zapowiadało bardzo wysokie zwycięstwo, ale skończyło się na jeszcze jednym golu, w 78 minucie po indywidualnej szybkiej akcji lewą stroną z połowy boiska Ślęczki, którego obsłużono dokładnym podaniem, pognał pomocnik miejscowych z piłką w kierunku bramki, minął obrońcę i w sytuacji sam na sam uderzył mocno i celnie. Wynik 5-0 utrzymał się już do ostatniego gwizdka sędziego, ale nim to nastąpiło, piłkarze gości domagali się sprawdzania tożsamości zawodników gospodarzy po meczu. Sędzia w drodze do szatni ogłosił konfrontację, ale..... nie doszło do niej, piłkarze Płomienia nie posiadali dokumentów w komplecie.

Juniorzy starsi Grębałowianki mają jeszcze dwa mecze do rozegrania w tej rundzie i obydwa u siebie, gdyż Słomniczanka poprosiła o rozegranie spotkania 8 listopada na naszym obiekcie. Ostatnie zawody odbędą się 11 listopada z LKS Niedźwiedź.


29-10-2009
Trampkarze zakończyli efektownie
Grębałowianka - Clepardia 4:0 (2:0) trampkarzy starszych

Bramki: J.Kwiecień 5(k), Piątkiewicz 24, J.Kwiecień 51, Szczypczyński 60

Grębałowianka: B.Kwiecień - Kubik, Jarmolski, Śnieżek, Lis, Piatkiewicz, śliwa, Wilk, Morański, J.Kwiecień, Krawiec, Michał Adamski, Maciek Adamski, T.Kwiecień, Szczypczyński

Efektownie zakończyli rundę jesienną trampkarze starsi Grębałowianki i w zaległym spotkaniu rozgrywek II ligi pokonali rówieśników Clepardi Kraków 4-0. Wynik otworzył J.Kwiecień z rzutu karnego w 5 minucie,  podyktowany przez sędziego za faul rywala na Morańskim. Podwyższył na 2-0 Piątkiewicz po podaniu Szczypczyńskiego i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa zawodów. W drugiej odsłonie gospodarze też dwukrotnie celnie trafiali do bramki gości, po strzale J.Kwietnia w 51 minucie oraz w 60 minucie Szczypczyńskiego i asyście Morańskiego. Clepardia w całym spotkaniu miała swoje okazje bramkowe,  jednak żadnej nie potrafiła wykorzystać. Zwycięstwo Grębałowianki zasłużone i w sumie podopieczni trenera Ochmana zakończyli rundę jesienną z bilansem sześciu zwycięstw, jednego remisu i czterech porażek. 


28-10-2009
Grębałowianka - Clepardia 0-2 trampkarzy najmłodszych

  Nie udało się uzyskać korzystnego rezultatu trampkarzom najmłodszym Grębałowianki w ostatnim meczu rundy jesiennej z czołowym zespołem II ligi - Clepardią Kraków. Wyniki naszych najmłodszych futbolistów nie rozpieszczają, ale nie są na tyle niepokojące, aby robić z tego duże zmartwienie. Wielu piłkarzy zespołu Grębałowianki po raz pierwszy we wrześniu wystartowało w zawodach piłkarskich i już po kilkunastu treningach widać poprawę w ich grze. Trener Smoleń, student krakowskiej AWF, jest wymagającym młodym szkoleniowcem  i tylko szkoda, że jego podopieczni nie mogli w ostatnich zawodach sprawić mu więcej radości. W sporcie należy pracę szkoleniową z młodymi adeptami prowadzić nie tylko systematycznie, ale bardzo cierpliwie i z dużą wyrozumiałością. To ostatnie potrzebne jest ze strony szkoleniowca, ale również rodziców.  Teraz okres przerwy zimowej, ale nie przerwy w zajęciach, które będą odbywać się w hali sportowej.


27-10-2009
Brawa dla obydwu drużyn
Grębałowianka - Clepardia 3-2 (2-2) trampkarzy młodszych
Bramki: Żaba 5, Kleszcz 18, Mączyński 58 -  ?? 22, ?? 26

Grębałowianka: Głowa (Migdał) - Rybiński, Kleszcz, Wiatr, Godawiec, Żaba, Mazur, Skowroński, Sikora, Dudek, Mączyński, Jakubek, Uziel, Durmała, Kozerski, Pieniążek, Kustosz

  Ostatni pojedynek w rundzie jesiennej rozegrały obydwa zespoły trampkarzy młodszych - Grębałowianki Kraków i Clepardi Kraków, a były to zawody zaległe. Młodzi piłkarze obydwu drużyn pokazali futbol w najlepszym wydaniu tego rocznika. Było wszystko - bramki, walka, piękne akcje oraz łzy, złość i radość. A wszystko w atmosferze sportowej rywalizacji, dużej ambicji i woli walki obydwu rywali. Początek dla gospodarzy wymarzony, już w 5 minucie rzut rożny wykonał Kleszcz i pięknym uderzeniem piłki z głowy popisał się Żaba, zdobywając prowadzenie 1-0 dla Grębałowianki. Na 2-0 w 18 minucie podwyższył pewnym strzałem Kleszcz, a wrzucał piłkę w pole karne Kustosz. Goście dość szybko zdobyli bramkę kontaktową po błędzie bramkarza miejscowych w 22 minucie i równie szybko doprowadzili do wyrównania 2-2 w 26 minucie. Wynik remisowy z pierwszej odsłony spotkania utrzymywał się prawie przez całą drugą połowę. Obydwie drużyny w tym czasie stwarzały sobie okazje do strzelenia zwycięskiej bramki - goście przeprowadzali bardzo groźne kontry i albo pudłowali, albo poprzeczka stawała na drodze lotu piłki. Podobnie było w końcowych minutach meczu w wykonaniu podopiecznych trenera Bylicy. Był strzał w poprzeczkę, był też przy zewnętrznej stronie słupka bramkowego i wreszcie ku radości miejscowych padł zwycięski gol. Na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego piłkarze Grębałowianki zaatakowali większą ilością zawodników i w dużym zamieszaniu  w polu karnym, po wrzucie piłki przez Uziela, Mączyński dopadł futbolówki i ulokował ją w bramce Clepardi. Zwycięstwo 3-2 uradowało jednych, a podłamało drugich. Po końcowym gwizdku, łzy schodzącego piłkarza gości znakomicie oddawały obraz dużej ambicji młodych zawodników obydwu zespołów dzisiejszego pojedynku. Gratulacje należą się zwycięzcom i pokonanym. Bilans rundy jesiennej Grębałowianki w rozgrywkach II ligi jest znakomity - 8 zwycięstw, 2 porażki, w bramkach 30-16 i trzecie miejsce w tabeli. Jak na beniaminka to więcej niż znakomity. 


26-10-2009
Będzie kalendarz klubowy i będą fotki drużyn

         Rok 2010 już wkrótce, czas na nowy kalendarz klubowy, a ten powinien być dużo lepszy od poprzednich. Już od jutra rozpoczynamy wykonanie zbiorowych zdjęć sześciu drużyn wszystkich roczników Grębałowianki, które to znajdą swoje miejsce w kalendarzu klubowym 2010. W najbliższy wtorek, środę i czwartek, odpowiednio - trampkarze młodsi, trampkarze najmłodsi i starsi, przy okazji meczów ligowych, będą stawali przed obiektywem. Następni do pozowania staną  juniorzy starsi, w piątek przed meczem z Płomieniem Jerzmanowice, a po nich seniorzy dzień później lub 14 listopada. Juniorzy młodsi grają ostatni mecz 7 listopada z Orłem Iwanowice i to byłby najlepszy czas do pozowania. Prosimy wszystkich zawodników Grębałowianki, również tych, którzy nie będą wyznaczeni do składu meczowego, aby stawili się w komplecie przed obiektywem klubowego fotografa, to samo dotyczy kierowników drużyn.

 
25-10-2009
W Zelkowie nie zagrali - gospodarze zgubili karty zdrowia

       Seniorzy Grębałowianki przyjechali do Zelkowa w pełnym rynsztunku sportowym, aby rozegrać zawody "A" klasy z tutejszym JKS Zelków, ale do nich nie doszło. Powód prozaiczny - kierownik drużyny gospodarzy nie dostarczył kart zawodniczych i zdrowia. Gdzieś zaginęły. Szukano, dopytywano się nawzajem, kto, kiedy itd. Sędzia zawodów po telefonicznej rozmowie z przewodniczącym Komisji Gier Podokręgu Kraków postanowił, że czeka do godz. 14,3o (mecz miał się rozpocząć o 14,oo) na dostarczenie przynajmniej kart zdrowia. Zamiast kart zawodniczych, o  dokumentach tożsamości nie było wówczas ani słowa. Nieco po 14,oo dowiedzieliśmy się, że sędzia zgodzi się rozegrać spotkanie bez kart zawodniczych, ale zdrowia nie, chyba, że... No właśnie, możliwe jest rozegranie zawodów, ale gospodarze muszą dostarczyć zbiorową listę badań lekarskich zawodników, którą podbije lekarz, że są zdolni do gry.  Lekarz ponoć miał przybyć na obiekt sportowy i tu miał przeprowadzić powyższą "operację". Była już godz. 14,14, kiedy piłkarze Zelkowa wyruszyli samochodami po własne dokumenty w miejsce oddalone nieco od boiska piłkarskiego, gdzie się przebierali. Kiedy dowożono osobiste dokumenty, przyszła informacja, że lekarza też  nie będzie, nie ma go w domu. Była 14,32 i sędzia zawodów oznajmił, że mecz się nie odbędzie. Za to była rekordowa rozgrzewka  Grębałowianki, która trwała około 70 minut, w oczekiwaniu na zawody. A potem piłkarze trenera Świecy udali się na własny obiekt, gdzie przeprowadzono wewnętrzną grę.

    Zgubić dokumenty każdemu się może zdarzyć i nic w tym dziwnego, każdy to zrozumie, ale ku zaskoczeniu działaczy gości, zmieniono wersję braku dokumentów. Już nie zgubiono, ale ktoś je ukradł. Rozumiem zmianę tłumaczenia, ale czegoś takiego nie słyszałem, aby lekarz w ciągu 14 minut miał zbadać stan zdrowia całej drużyny JKS Zelków i to na boisku lub w szatni. Ktoś tu bardzo niepoważnie podejmuje rozumienie rywalizacji sportowej. W świetle przepisów i stwierdzonych faktów, mecz JKS Zelków i Grębałowianki powinien być zweryfikowany jako walkower 3-0 dla gości. Oficjalne rozstrzygnięcie nierozegranych zawodów musi jeszcze zatwierdzić Wydział Gier i Dyscypliny Podokręgu Kraków.


24-10-2009
Trampkarze nie zawiedli

   Po dwutygodniowej przerwie, spowodowanej aurą pogodową, ponownie ruszyły rozgrywki piłkarskie. Dzisiaj przed południem rozegrano dwa spotkania w II lidze trampkarzy, z udziałem naszych piłkarzy.  Gospodarz zawodów Płaszowianka Kraków musiała uznać wyższość gości - Grebałowianki. Najpierw trampkarze starsi trenera Ochmana stawili czoła rówieśnikom miejscowych i zrobili to w dobrym stylu, pomimo przegranej pierwszej połowy. Bramka zespołu Płaszowianki była ich jedyną okazją do strzelenia gola w całym spotkaniu. Piłkarze Grębałowianki dopiero w drugiej połowie zaczęli celnie trafiać i zrobili to trzykrotnie. Autorami goli byli Wilk, J.Kwiecień i Jarmolski. Wygrana 3-1 Grębałowianki była piątym zwycięstwem w rundzie jesiennej.    Po tym meczu, na plac gry wyszły zespoły trampkarzy młodszych. Piłkarze trenera Bylicy pokonali rówieśników  miejscowych 3-0 po trafieniach Kleszcza w 23 i 27 minucie, oraz Mączyńskiego w 46. Płaszowianka była z góry skazana na porażkę, gdyż w ich składzie stawiło się zaledwie 9 piłkarzy. Młodsi trampkarze Grebałowianki zanotowali już siódme zwycięstwo i są w czołówce tabeli. Gratulacje dla obydwu zwycięskich zespołów. Zaległe i ostatnie spotkania rundy jesiennej Grębałowianka rozegra u siebie z Clepardią - trampkarze młodsi w najbliższy wtorek o godz. 14,3o, a starsi trampkarze w czwartek o godz. 14,45.

Płaszowianka - Grębałowianka 1-3 (1-0) trampkarzy starszych
Płaszowianka - Grębałowianka 0-3 (0-2) trampkarzy młodszych

20-10-2009
Trening seniorów w czwartek

    Najbliższy trening seniorów Grębałowianki odbędzie w czwartek 22-10 o godz. 18,40. Odwołany mecz z Grzegórzeckim zaplanowany jest na sobotę 14-11-2009 roku.


19-10-2009
Z miernotą na dnie

    I znów głośno wokół polskiej piłki nożnej i zapewne głównie za sprawą mizernych wyników reprezentacji narodowej.  Wzmaga się więc krytyka pod adresem władz Polskiego Związku Piłki Nożnej, działaczy, sztabu szkoleniowego i tych, którzy jeszcze mają odwagę stanąć w krótkim szeregu obrońców atakowanych. Naiwnością jest dzisiaj sądzić, iż w przypadku zwycięskich dwóch ostatnich eliminacyjnych meczów reprezentacji Polski, pod wodzą trenera Majewskiego, władze PZPN obrywałyby z taką samą siłą jak obecnie.  Aż skóra cierpnie, gdy pomyślę, kto wówczas wieńczyłby triumf po wygranych z Czechami i Słowacją, pomimo braku awansu na piłkarski Mundial. więcej


17-10-2009
Nie wieszać Gancarczyka, tylko podziękować!

Jerzy Cierpiatka, dziennikarz sportowy i felietonista, jest przekonany, że PZPN to towarzystwo wzajemnej adoracji, beznadziejnie bezradne w obliczu katastrofy. więcej


15-10-2009
Odwołane zawody ligowe

 Decyzją Wydziału Gier Podokręgu Kraków, wszystkie zawody ligowe przewidziane w dniach 17 i 18 października 2009 roku zostały odwołane. Powodem decyzji są niesprzyjające warunki pogodowe. Nowe terminy zostaną ogłoszone w odrębnym komunikacie WG Podokręgu Kraków.


12-10-2009

Połowiczna zdobycz trampkarzy

Pogoń Miechów - Grębałowianka 1-2 (1-1) trampkarzy młodszych

Bramki: 1-0 ?? 5', 1-1 Żaba 17', 2-1 Żaba 54'

Grębałowianka: Satoła, Rybiński, Kustosz, Pieniążek, Kleszcz, Wiatr, Radosz, Żaba, Migdał, Mazur, Skowroński, Głowa, Sikora, Lenard, Mączyński, Jakubek, Durmała, Kozerski

  Cenne zwycięstwo odnieśli podopieczni trenera Bylicy - trampkarze młodsi Grębałowianki i jest to wygrana zasłużona. Rówieśnicy Pogoni Miechów objęli prowadzenie już w 5 minucie po wykonanym rzucie wolnym - piłka posłana po śliskiej murawie zaskoczyła bramkarza. Wyrównali goście w 17 minucie, kiedy w zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Żaba i trafił do siatki miejscowych. Później było dużo walki o każdą piłkę i sporo sytuacji bramkowych, ale więcej okazji posiedli piłkarze Grębałowianki. Jednak długo musieli dążyć do celu, aby wreszcie zdobyć upragnionego gola dającego zwycięstwo. Ten wpadł w 54 minucie i został zdobyty ponownie przez Żabę w okolicznościach podobnych do poprzedniej - zamieszaniu w polu bramkowym. 

Pogoń Miechów - Grębałowianka 3-1 (1-0) trampkarzy starszych


11-10-2009

Wymęczone, ale zwycięstwo

Grebałowianka - Dąbski Kraków 2-0 (1-0)

Sędziował: Klaudiusz Kozioł

Bramki: Oleś 43, 76;  kartka żółta Zagórowski (D)

Grębałowianka: Piechnik - Ochlust, Orlewicz, T.Karaś, Rajca - Lampart (75 Krysiński), Oleś, Krawczyk (46 Smoleń 66 Mikołajczyk), Cecuga - Sowa, Gregorczyk (59 Korfel)

Dąbski: Dębski - Zagórowski, Bąk, Słabosz, Księżyc - Izbiński, Zawartka, Jękot, Grzesik - Turczyk, Mulka

       Zespół Dąbskiego Kraków przybył na Grębałowską osłabiony kadrowo, kilku jego piłkarzy pauzuje za kartki i na ławce gości zasiadł tylko jeden zawodnik. Grębałowianka w optymalnym składzie była zdecydowanym faworytem ligowych zawodów i to było widoczne przez całe spotkanie. Jednak poziom futbolowej rywalizacji był daleki od tego, do czego przyzwyczaili ostatnio kibiców piłkarze trenera Świecy. Pewne oznaki słabości Grębałowianki były już widoczne w meczu z Dragonem w Szczyglicach, gdzie również wielu zawodnikom brakowało jakby świeżości i radości z gry.    

       Przez całe dzisiejsze spotkanie miejscowi posiadali inicjatywę, ale grali wolno, bez polotu i pomysłu, często kończąc akcje strzałami, które albo były bardzo niecelne, albo brakowało im mocy. Goście w całym meczu tylko dwukrotnie oddali celne uderzenia na bramkę Piechnika. Gdyby zliczyć okazje bramkowe gospodarzy, to było ich mnóstwo i szczęściem dla bramkarza Dębskiego były piłki, które prosto w niego trafiały od zawodników Grębałowianki. Dopiero uderzenie z dalszej odległości obrońcy Rajcy w 23 minucie sprawiło problem bramkarzowi gości. Kiedy kibice znudzeni grą czekali na gwizdek sędziego, kończący pierwszą odsłonę, nastąpiła akcja Lamparta w 43 minucie w polu karnym, następnie półleżący taniec wokół piłki i ostatnim wysiłkiem podanie do Olesia, który z 14 metrów celnie trafia na 1-0 dla miejscowych - futbolówka przechodzi pod brzuchem interweniującego Dębskiego.

      Początek drugiej połowy zapowiadał się obiecująco, gdyż akcja Olesia w 47 minucie, minięcie dwóch obrońców i strzał tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką, mogła się spodobać. Ale później, podobnie jak w pierwszej odsłonie -  wolne tempo, niecelne i słabe strzały oddawane z daleka, brak pomysłu na sforsowanie obrony gości. Przewaga gospodarzy była zdecydowana, pozwalała nawet na akcje obrońców pod polem karnym przyjezdnych, ale i to nie dawało rezultatów. W 56 minucie ofensywnie zagrał kapitan Grębałowianki, obrońca Orlewicz. Dokładnie podał do będącego tuż przed bramką Sowy, ale jego uderzenie piłki głową niecelne. W odpowiedzi, kontrę przeprowadzili goście i nawet mieli liczebną przewagę pod polem karnym, ale pograli fatalnie.  Akcje lewą stroną Cecugi i  gra Olesia w środku pola rozbudzały od czasu do czasu emocje. Dobrze się stało dla miejscowych, że najlepszy na boisku Marcin Oleś nie zawodził, jego uderzenie z ponad 20 metrów w prawy dolny róg bramki w 76 minucie zaskoczyło całkowicie bramkarza Dębskiego. Prowadzenie 2:0 Grębałowianki pozwalało pomyśleć już o pewnym zwycięstwie lidera. Warto jeszcze odnotować soczysty strzał Sowy w 85 minucie i ładną paradę bramkarza przyjezdnych. /zw/


 

10-10-2009

Emocje w wydaniu najmłodszych

Grębałowianka - Polonia Kraków 1:1 (0:1) trampkarzy najmłodszych

Grębałowianka: Marciniak - Kowalski, Adamski, Stolarski, Kulka, Kuśnierz, Wiatr, Kowal, Lejda, Sikora, Doliński, Grela, Cieśniarski, Kubik, Wilk

  Futbol w wykonaniu najmłodszych piłkarzy, to godzinne widowisko z wieloma emocjami na placu gry i wokół niego. Aktorzy zawodów piłkarskich - piłkarze obydwu rywalizujących ze sobą drużyn - dają z siebie wszystkie posiadane umiejętności i ambicję. Ich sportowej walce na murawie boiska, często towarzyszą liczne rzesze rodziców, opiekunów i działaczy, którym udziela się autentyczność piłkarskiej rywalizacji. Tak też było dzisiaj na obiekcie Grębałowianki, pomimo bardzo niesprzyjającej aury pogodowej - deszcz i zimno nie przeszkodziły w przeprowadzeniu zawodów. Spotkały się drużyny Grębałowianki i Polonii Kraków, ci drudzy przyjechali w liczebnym osłabieniu, i gospodarze przez całe spotkanie posiadali przewagę dwóch piłkarzy. Osłabieni goście wcale nie oddawali pola rywalowi, grali z niesamowitą ambicją, przez większą cześć spotkania broniąc się umiejętnie, ale również od czasu do czasu atakując z kontry. Jedna z nich przyniosła im sukces i do przerwy to Polonia prowadziła wynikiem 1:0. Po przerwie dużo lepszy futbol zaprezentowali piłkarze Grębałowianki i sytuacji bramkowych było mnóstwo, tylko zabrakło tych najważniejszych, ostatnich celnych trafień do siatki rywali, aby zwyciężyć. Jedyny gol Wojtka Wiatra wystarczył tylko na remis 1:1. Jeszcze długo po tym meczu trener Mirosław Smoleń przeżywał to spotkanie, pewnie i jego podopieczni też.

 

07-10-2009

Grębałowianka - Sokół Kocmyrzów 2-5 (1-2) w  pucharze

Sędziował: Mariusz Ocieczek

Bramki: Smoleń 35, Lampart 77 - Zawrzykraj 12, 54, 61, 89, Dudziński 41

Grębałowianka: Bohun - Kołodziej, Buś (46 G.Mikołajczyk), Ochlust, Wilk - Krysiński, Smoleń (70 Rajca), Oleś (46 Lampart), Nawrot - Korfel, D.Karaś

Sokół: Zbroja - P.Kopyśc, Gerhardt, Kubka, Kałkus - Sado, Poterek, Dudziński, Szewczyk - Marczykiewicz, Zawrzykraj

  Mecz pucharowy dla trenera Grębałowianki był dobrą okazją do sprawdzenia piłkarzy z tzw. długiej ławki. Nie skorzystał więc Sławomir Świeca z takich piłkarzy jak bramkarze - Piechnik i Biały oraz zawodników z pola - Orlewicz, Sowa, Krawczyk, K.Mikołajczyk, Cecuga, T.Karaś, Jarosz i Gregorczyk.

  Na pewno dojrzalszy futbol zaprezentowali goście, częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich, a najłatwiej przychodziło to Zawrzykrajowi, zdobywcy czterech goli. Mecz w pierwszej połowie mógł się podobać, bo też akcje były składniejsze i szybsze, a piłkarzom obydwu drużyn jeszcze chciało się grać. Ta cześć spotkania zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych, po strzałach Zawrzykraja w 12' i Dudzińskiego w 41' oraz trafieniu Smolenia w 35'. Zespół Sokoła miał jeszcze trzy dobre okazje bramkowe, ale wykonawcy pudłowali. Miejscowi tych okazji mieli mniej, a raz po strzale Nawrota w 31' świetnie zachował sie w bramce Zbroja.

  Początek drugiej części spotkania mógł przynieść sukces miejscowym, ale znów kapitalnie broni Zbroja po mocnych strzałach Nawrota w 48' i 51'. Nie udało się jednym, zrobili to drudzy - goście podwyższyli na 3-1, gdy przeprowadzili  kontrę w 54' i Zawrzykraj nie miał problemów w sytuacji sam na sam z Bohunem. W 61' było już 4-1 po prezencie obrońcy gospodarzy i ponownym trafieniu Zawrzykraja. Sokół miał więc już sporą zaliczkę, aby awansować i do głosu doszli piłkarze Grębałowianki. Po trzech wykorzystanych zmianach, kontuzji uległ G.Mikołajczyk i ostatnie 18 minut goście grali z przewagą jednego piłkarza. Pomimo liczebnego osłabienia, gospodarze zdobyli bramkę w 77', po ładnej akcji Rajcy i Lamparta, który celnie umieścił piłkę w siatce rywali. Wcześniej wyśmienitą okazję zmarnował Nawrot, kiedy z bliska nie trafił w światło bramki, a ostatnim dobrym uderzeniem miejscowych był strzał Krysińskiego w 80' z odległości 30 metrów i  znów Zbroja wyśmienicie broni. W końcowej fazie meczu,  po błędach obrony i bramkarza miejscowych w 89', Zawrzykraj lobuje Bohuna i tym samym zalicza swoje czwarte trafienie, ustalając wynik spotkania na 5-2 dla Sokoła Kocmyrzów. /zw/


06-10-2009
Grębałowianka - Sokół Kocmyrzów, pucharowe starcie

    7 października, w środę o godz. 15.3o, seniorzy Grębałowianki zmierzą się z Sokołem Kocmyrzów w meczu rozgrywek I rundy Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Kraków. Zawody odbędą się przy Grębałowskiej. Regulamin przewiduje, że w przypadku braku rozstrzygnięcia w regulaminowym czasie, sędzia zarządza rzuty karne.  

    Od wielu lat rozgrywki pucharowe nie cieszą się dużym zainteresowaniem działaczy i trenerów klubowych i można przytoczyć wiele powodów. Dzisiaj, jak nigdy, nie stać kluby na dodatkowe koszty - sędziowskie, podróży i organizacji, a szkoleniowcy niechętnie chcą eksploatować swoich najlepszych zawodników, w obawie przed kontuzjami. Chętnych coraz mniej, a przymuszanie klubów od VI ligi wzwyż  do rozgrywek,  regulaminowym zapisem, nie jest najlepszym sposobem "uszczęśliwiania" na siłę.  Być może trzeba w przyszłości zmienić formę pucharowych zmagań. A może w to miejsce wprowadzić rozgrywki tylko dla rezerw piłkarskich zespołów, które zamiast udziału w klasach niższych,  rywalizowałyby w lidze pucharowej. W kolejnym etapie, najlepsze drużyny okręgów krakowskiego, tarnowskiego i nowo-sądeckiego, spotkałyby się w finale, na szczeblu Regionalnego Związku, ale już w swoich optymalnych składach.  W Małopolskim Związku występuje obecnie 48 rezerw piłkarskich drużyn, występujących na różnych szczeblach drabinki rozgrywek, od V ligi do C-klasy. Jest to spora ilość, chociaż z roku na rok ta wielkość  maleje. Praktyka zaś pokazuje, że często w rozstrzygających meczach rundy wiosennej, gdzie występują rezerwy, dzieją się przedziwne wydarzenia na boiskach piłkarskich. Jedno jest pewne, warunki i okoliczności sprzyjają łamaniu wszelkich norm sportowej rywalizacji, aby nie powiedzieć coś więcej. Jest też powód inny, ale  myślę, że warto  o tym wszystkim podyskutować w gronie ludzi z Wydziału Szkolenia MZPN, pomysłów może być przecież wiele.


 04-10-2009
 Zwycięska niedziela juniorów Grębałowianki
 Grębałowianka - Albertus 7-2 (3-0) juniorów młodszych
 Bramki: Pikuła x 4, Kiliński x2, Kwater

Grębałowianka: Ślęzak - Gregorczyk, Wąs, Palonek, Juszczyk - Szczygieł (65 Jarosz), Socha (50 Kiliński), Kwietniowski - Pikuła, Kwaśniewski

 Po zwycięskim meczu starszych juniorów, po półgodzinnej przerwie, na murawę wyszli juniorzy młodsi Grębałowianki i Albertusa. Ledwie sędzia dał znać gwizdkiem do rozpoczęcia pojedynku, a już było 1-0' i chwilę później 2-0 dla miejscowych. W 1' obrońcy gości zabrał piłkę Socha w środku pola i podał do egzekutora Pikuły, a w 3'  autor pierwszej bramki zostaje sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazuje na "wapno". Po raz drugi trafia Pikuła. Ten sam zawodnik, najlepszy snajper w zespole, ustala wynik do przerwy na 3-0 w 39', pokonując ładnym lobem bramkarza Albertusa.  Początek drugiej odsłony równie wyśmienity jak pierwszej - w 41' podanie Gregorczyka przyjmuje Kwater i podwyższa na 4-0. Swojego czwartego gola w meczu zdobywa w 58' Pikuła, po rzucie wolnym Palonka i jest 5-0. Ostatnie dwie bramki dla gospodarzy zaliczył debiutant w zespole Grębałowianki - Kiliński. Nowy nabytek trenera Orlewicza zdał egzamin na "6", pokonał bramkarza gości w 72' i 74'. Wysokie prowadzenie Grębałowianki 7-0 uśpiło czujność obrony i chyba bramkarza miejscowych. W odstępie dwóch minut dali sobie miejscowi strzelić dwa gole - w 77' i 79', tym samym zmniejszając własną porażkę i ustalając wynik na 7-2.  Mecz młodszych juniorów cieszył się również zainteresowaniem  seniorów Grębałowianki i jak widać na zdjęciach obok, miny były radosne.

 
 Grębałowianka - Orlęta Rudawa 5-1 (3-1) juniorów starszych
 Bramki: Bużniakx3, Wójcik, Piechnik

Grębałowianka: Marosek - Gronostajski, Solecki, Walczak, Łączny - Wójcik (80 Czocher), Nawrot, Piechnik (72 Bartosik), Grzesik - Pamuła (85 Musiał),  Buźniak

   To drugie zwycięstwo juniorów starszych Grębałowianki w nowym sezonie, ale za to przekonywujące i odniesione z rywalem, który zwyciężał już w lidze czterokrotnie. Juniorzy klubu Orlęta Rudawa musieli uznać wyższość gospodarzy, dla których rywalizacja rozpoczęła się wybornie. Już w 6' Łączny uruchamia prostopadłym podaniem Buźniaka, a ten pokonuje bramkarza gości. Na 2-0 podwyższa Wójcik w 30', po błędzie obrońcy z bramkarzem, a już w 36' było 3-0 i ponownie Buźniak. W końcowej fazie pierwszej odsłony przyjezdni zdobywają, jak się później okazało, jedynego gola. W 41' sędzia dyktuje rzut karny za faul obrońcy gospodarzy i pewne trafienie zawodnika przyjezdnych, wynik do przerwy 3-1. W drugiej połowie Grębałowianka podwyższa rezultat dwukrotnie. Najpierw Piechnik w 55' wykorzystuje błąd bramkarza, po wrzucie piłki w pole bramkowe przez Nawrota, a w 74' ponownie Buźniak i ustala wynik meczu na 5-1, tym samym trzykrotnie wpisując się na listę strzelców.

 


03-10-2009

Mimo słabości potwierdzili klasę

Dragon Szczyglice - Grębałowianka 2-3 (2-2)

Sędziował: Piotr Nowak

0:1 Cecuga 4', 0:2 Cecuga 36', 1:2 ?? (k) 42', 2:2 Mroziński 44', 2:3 T.Karaś 67'

Grębałowianka: Piechnik - Rajca, Orlewicz, T.Karaś, Ochlust - Cecuga, Oleś (46 Smoleń), Krawczyk (76 Krysiński), Lampart (69 Korfel) - Sowa, Gregorczyk (46 D.Karaś)

    Początek meczu dla Grębałowianki wymarzony, już w 4' z prawej strony uderzał Lampart, piłkę odbił bramkarz miejscowych prosto pod nogi Cecugi i ten nie miał problemu z ulokowaniem futbolówki w siatce. Prowadzenie 1-0 piłkarzy trenera Świecy i dobra gra w dalszej części pierwszej odsłony. Podobała się indywidualna akcja Krawczyka w 30', którą zakończył soczystym uderzeniem w długi róg, minimalnie niecelnie. W 36' było już 2:0 dla gości i w bliźniaczo podobnej akcji z czwartej minuty. Uderzenie Lamparta z prawej, piłka wypada bramkarzowi z rąk tuż obok Cecugi i ten ponownie, bez problemu, lokuje futbolówkę w bramce. Dopiero po tym zdarzeniu miejscowi wzięli się do roboty i coraz częściej przebywali na połowie Grębałowianki. W 42' poszła akcja gospodarzy prawą stroną i w polu karnym podanie rywala blokuje wślizgiem Orlewicz, ale leżąc już,  przypadkowo odbija piłkę ręką. Decyzja sędziego Nowaka o karnym słuszna i w efekcie Dragon zdobywa bramkę kontaktową, a za chwilę wyrównuje ich grający trener Mroziński i 2-2.

    Początek drugiej połowy, to okres nie najładniejszej gry obydwu zespołów i mało składnej. Dopiero akcja gości w 66' mogła się spodobać, kiedy dwukrotnie Sowa dał znać o swoich zdolnościach strzeleckich. Najpierw piłka po jego uderzeniu głową trafia w słupek, a za chwilę dobitkę wybija na róg obrońca miejscowych. Rzut rożny i Sowa posyła piłkę precyzyjnie na głowę T.Karasiowi, który popisuje się celnym i bardzo mocnym uderzeniem, zaskakując bramkarza. 3:2 dla gości i parę minut później, znów uderza Sowa i bramkarz z trudem broni. Ostatni kwadrans spotkania należał do miejscowych i obrona gości musiała sporo się napracować, aby nie dopuszczać miejscowych piłkarzy do dogodnych sytuacji strzeleckich. Tylko raz, w 85', udało się rywalowi znaleźć w takim miejscu przed polem karnym, by zakończyć akcję mocnym strzałem, minimalnie jednak niecelnym. Końcówka spotkania była emocjonująca i niepokoiła przyjezdnych kibiców i trenera. Goście nie potrafili dłużej utrzymywać się przy piłce i większą ilością piłkarzy wyjść z własnego pola. Na szczęście dla nich, gospodarze też nie mieli sposobu na zakończenie akcji niebezpiecznym strzałem, aby pokonać  Piechnika w bramce. 

   Mecz z Dragonem był ósmym kolejnym zwycięstwem Grębałowianki, tym razem osiągnięte z trudem, ale chyba zasłużenie, pomimo dużych przestojów w grze. Trudno wymagać od podopiecznych trenera Świecy, aby w każdych zawodach pokazywali grę z polotem i na najwyższych obrotach. Dzisiejszy mecz w ich wykonaniu może nie zachwycił, ale udowodnili piłkarze Grębałowianki, że liderem nie są z przypadku. Bo sztuką jest pokonać rywala i wówczas, gdy nie wszystko w zespołowej grze wychodzi i są oznaki słabości. /zw/


01-10-2009

 Żenujące widowisko w Kalinie Wielkiej