ARCHIWUM CZERWCA 2010
26-06-2010
AWANS !!!
Grębałowianka - Kosynierzy Łuczyce 3:0 (1:0)

Sędziował: Janusz Fliśnik

Widzów: 250

Bramki: D.Karaś 30, Sowa 65, 87

Grębałowianka: Piechnik - Walczak (89 Jędrzejewski), Orlewicz, T.Karaś, Rajca - Lampart, Sowa, Oleś, Cecuga (75 Kwater) - D.Karaś (68 G.Mikołajczyk), Korfel (85 Bujak)

Kosynierzy: Kuś - Poplatek, Bursa, Gołąb, Zagrodzki - Kaczmarczyk (46 Kowalczyk), Wierzbiński, Czarny, Stolarz - Rodak, Zbroja

 

 Piłkarze trenera Świecy - zespół Grębałowianki przystąpił do ostatniego meczu w sezonie 2009/2010 z pełną świadomością swojej największej szansy w ostatnich latach. Zwycięstwo lub remis z Kosynierami Łuczyce dawało im pewny awans do ligi okręgowej, przegrana przekreślała tą możliwość. Obawa przed utratą bramki nieco sparaliżowała miejscowych w pierwszych dwóch kwadransach gry, którą wówczas trudno było się zachwycać. Goście rozpoczęli ostrożnie, uważnie w szykach obronnych, zaś gospodarze rozgrywali piłkę wolnym tempem, od czasu do czasu inicjując groźne akcje w polu karnym rywala. Uzyskane prowadzenie 1:0 w 30 minucie, po trafieniu głową z bliska przez D. Karasia, dawało miejscowym komfort psychiczny i w ich grze widać było coraz większą pewność i swobodę w akcjach ofensywnych. Ale i przyjezdni bardziej agresywniej próbowali stawiać czoła rywalowi. Był nawet okres, w którym zespół gości uzyskał możliwość oddania strzałów. Wprawdzie były one z miejsca odległego od bramki, ale uderzenia Stolarza w 37 i 40 minucie były sygnałem, że rywal nie zamierza odpuszczać.

  Początek drugiej odsłony przyniósł dobrą sytuację dla zespołu Kosynierów, kiedy w 49 minucie po kornerze, uderzenie z głowy jednego z piłkarzy minimalnie chybiło celu. W odpowiedzi parę minut później, Cecuga otrzymał długie, krzyżowe podanie przed polem karnym i zamiast podciągnąć parę metrów, zdecydował się na strzał, który nie trafił w "światło" bramki. W 58 minucie rzut wolny dla gości, po którym Stolarz groźnie uderzył piłkę z głowy, która minimalnie przeszła nad poprzeczką. Po tej akcji zespół Grębałowianki przejął inicjatywę w  grze i w odpowiedzi przeprowadził dwie akcje ofensywne, już lepiej zorganizowane i na tyle skutecznie, że uwieńczył golem na 2:0 ze strzału Sowy z odległości 22 metrów. Minutę później mogło być podwyższenie prowadzenia, ale Korfel z bliska trafił prosto w bramkarza Kusia. W zespole Kosynierów najbardziej aktywny był Stolarz i jeśli otrzymał podanie piłki od partnerów w okolicy pola karnego, to próbował natychmiast oddawać strzały na bramkę, lecz dwukrotnie mijały cel. Gospodarze pewni sukcesu, częściej gościli w polu karnym rywala i w 79 minucie Korfel w idealnej sytuacji, po podaniu Kwatera, uderzył prosto w golkipera Łuczyc. Podobnie było w 83 minucie z udziałem wykonawcy Lamparta i tu też bramkarz Kuś nie dał się zaskoczyć. Dopiero akcja ofensywna Grębałowianki w 87 minucie, po wymianie podań przed polem bramkowym, pozwoliła rozluźnić szyki obronne gości i Sowa bez problemu ustalił wynik meczu na 3:0.

 Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego prezes Kosynierów, za pośrednictwem swojego piłkarza, poprosił o sprawdzenie zawodnika Grębałowianki oznaczonego nr. 14. Walczak Patryk został więc sprawdzony po końcowym gwizdku i sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów. Przy tej okazji należy wspomnieć, że jest to wychowanek Grębałowianki, który przeszedł do Krakusa Nowa Huta i po kilku latach powrócił już w wieku seniora do swojego macierzystego klubu, tuż przed sezonem 2009/2010. Prezes Czarny nie mógł pewnie tego pamiętać i doszukiwał się "dziury w całym". O co tak naprawdę mu chodziło, niechaj zostanie w jego głowie i domniemaniach miejscowych.

  To wydarzenie nie mogło popsuć święta, jakie rozpoczęło się po końcowym gwizdku sędziego Fliśnika. Euforia, szał radości, zmiana koszulek na przygotowane nowe z napisem AWANS. A Później muzyka na żywo w wykonaniu zespołu "Format" i radość, przeplatana z gratulacjami. Dla takich chwil warto czekać osiem lat, aby móc święcić najważniejszy wynik w sportowej rywalizacji - awans do wyższej ligi.

                                                         FOTO 


 
26-06-2010
Krawczyk może grać

 Zarząd KS Grębałowianka odwołał się od decyzji Komisji Dyscypliny Podokręgu Kraków w sprawie nałożonej kary dyskwalifikacji 3-ch meczy Piotra Krawczyka za czerwoną kartkę w zawodach 9 czerwca. Pismo klubu zostało rozpatrzone przez Komisję Dyscypliny w dniu 25 czerwca, która podjęła decyzję i zawiesiła dyskwalifikację po odbyciu 2/3 kary, zgodnie z Regulaminem Dyscyplinarnym PZPN i od 25 czerwca 2010 Piotr Krawczyk może uczestniczyć w zawodach ligowych Związku. Decyzję na piśmie podpisał przewodniczący Komisji Dyscypliny Podokręgu Kraków MZPN pan Zgłobik.


24-06-2010
Rozstrzygnięcia na finiszu

    W klasie A grupy I jeszcze nie wszystko klarowne. Pozostała do rozegrania ostatnia kolejka, która rozstrzygnie o awansie i spadkach. Lider Grębałowianka spotka się na swoim terenie z zespołem Kosynierzy Łuczyce, którzy już mają pewne pozostanie w lidze. Ale podopieczni trenera Świecy będą musieli w tym meczu zagrać na pełnych obrotach, bo wcale nie będą to łatwe zawody. Aby zdobyć upragniony awans do okręgówki należy udowodnić rywalowi, że piłkarskie umiejętności mają w lidze największą wartość. Mam nadzieję, chociaż ona jest "matką głupich", że w tym meczu nie będzie żadnych podtekstów. Już dość w ostatnich tygodniach nazbierało się materiałów, które mogłyby posłużyć niejednemu śledczemu w sprawie...

 W Grębałowiance chcemy uchronić czystość sportowej rywalizacji na boisku. I wiemy, że w większości klubów w tej klasie rozgrywek tak jest. Ale nie we wszystkich, bo u kilkunastu piłkarzy przeważa chęć zarobienia parę stówek na łeb, jak tylko nadarzy się pokusa. A ta często rodzi się nie w ich przecież głowach, ale tych, którzy bez zastanowienia lubią w ten sposób wydawać swe zyski dla wcale niepewnej, chociaż zamierzonej premii w postaci urwania rywalowi punktu. Tak jest w walce o awans i pozostanie w lidze.

Trudne zadanie czeka na koniec sezonu wiele zespołów. Przed ostatnią kolejką, nie mogą być pewni utrzymania w klasie grupy I drużyny od miejsc 9 do 15. Nawet Grzegórzecki, Bratniak, Błękitni czy Bibiczanka, nie mogą spać spokojnie. Trzeba pamiętać, że z ligi VI może nawet spaść maksymalnie 10 drużyn, a wszystko zależne nawet od ilości spadkowiczów z III ligi, poprzez IV i V-tą. Wariant najbardziej optymistyczny to spadek z VI ligi do klas niższych - 7 zespołów. Ciekawie więc zapowiadają się mecze w najbliższą sobotę w naszej klasie rozgrywkowej.

 Zapraszamy sympatyków Grębałowianki na ostatnie zawody w sezonie 2009/2010, na obiekt piłkarski przy Grębałowskiej i mocne wsparcie dopingiem seniorską reprezentację klubu, która stoi przed wielką szansą awansu i być może będzie to najtrudniejszy pojedynek tej rundy.  Pamiętajmy - 26 czerwca, godz. 17,00.


19-06-2010
DZIĘKUJEMY !!!
Jutrzenka Giebułtów - Grębałowianka 1:2 (0:1)
Bramki: Gurbiel 47  -  Oleś 30, Lampart 90+4

Sędziował: Tomasz Musiał

Grębałowianka: Piechnik - Walczak, Orlewicz, T.Karaś, Rajca - Lampart, Sowa, Oleś, Cecuga, Korfel, D.Karaś oraz Smoleń, Jędrzejewski, Grzesik, Adamski, Nawrot i Bohun
Nie mogli w tym meczu wystąpić: Krawczyk, Ochlust (kartki), G.Mikołajczyk, Wilk, Bujak (zmiana daty meczu) oraz K.Mikołajczyk, Gregorczyk, Buś, Witkowski (kontuzje)

Jutrzenka: Krzoska - Zięba, Gurbiel, Kowalczyk, Ziółko - Stolarz (69 Klimek), Krzywda, Mazur, Ziętara, Domagalski - Wołczyk

 

  Przedostatnia kolejka, dwie pierwsze w tabeli drużyny, taka sama ilość punktów i tylko jedno premiowane awansem do VI ligi miejsce. Takie okoliczności i cel sprawiły, że sobotni pojedynek lidera Jutrzenki Giebułtów i wicelidera Grębałowianki Kraków okrzyknięto mianem szlagieru sezonu.

Gospodarze mieli w jednak w zanadrzu więcej argumentów. Grali na własnym boisku i dzięki wygranej jesienią w Grębałowie mogli pozwolić sobie na choćby remis, by wciąż nie oglądając się na innych decydować o tym, kto awansuje o klasę wyżej w ostatniej kolejce. Na kameralnym obiekcie Jutrzenki zjawiło się kilkuset widzów, którzy obejrzeli bardzo emocjonujące widowisko, widowisko w którym więcej inicjatywy wykazywali grębałowianie. To podopieczni trenera Świecy byli bardziej wybiegani i umiejętnie utrzymywali piłkę na połowie przeciwnika. Stworzyli też kilka okazji strzeleckich. Gospodarze choć rzadko to rewanżowali się pięknymi i o wiele groźniejszymi sytuacjami. Rozpoczął Sowa, który w 9 minucie huknął kąśliwie z 30 metrów ale kozłującą w kierunku bramki piłkę pewnie złapał Krzoska. W rewanżu stuprocentową okazję miał Stolarz, który po wrzutce Wołczyka z końcowej linii boiska przeniósł piłkę nad poprzeczką strzelając z odległości jednego metra od bramki! Po tej krótkiej wymianie ciosów nastąpiła 20 minutowa walka w środkowej strefie boiska, w której jednak pewniej czuli się przyjezdni. To oni zapracowali sobie na gola, który padł w 30 minucie spotkania. Z lewej strony boiska centrował Cecuga, wbiegający w pole bramkowe Korfel w tylko sobie znany sposób z 5 metrów trafił tylko w poprzeczkę ale czyhający na odbitą piłkę na 8 metrze Oleś dokończył dzieło inicjatorów oskrzydlającej akcji Grębałowianki. Goście uwierzyli w siebie i już minutę potem mogli podwyższyć prowadzenie. Z lewej strony w dalszy narożnik bramki Krzoski dośrodkowywał Sowa i choć z piłką o centymetry minęli się "nurkujący szczupakami" T.Karaś i Korfel, to futbolówka ku zaskoczeniu miejscowych odbiła się od słupka i omal nie zatrzepotała po raz drugi tego dnia w siatce giebułtowian. Ci jednak szybko zwarli szyki i odpowiedzieli dwoma niezwykle niebezpiecznymi sytuacjami. Najpierw po wrzutce Stolarza, z 10 metrów główkował Wołczyk, a chwilę potem z kornera dośrodkowywał ten drugi, a szczęścia głową próbował Gurbiel. W obu tych sytuacjach czujnie interweniował jednak Piechnik, który główkę Wołczyka robinsonadą przeniósł nad poprzeczkę, a po strzale Gurbiela złapał pewnie piłkę. W końcówce jeszcze goście domagali się rzutu karnego po dość ostrym starciu Kowalczyka z Korfelem w szesnastce gospodarzy ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia.
 
 Oszałamiający był pierwszy kwadrans drugiej odsłony. Na boisku niepodzielnie panowali giebułtowianie, którzy w tylko sobie znany sposób nie odwrócili losów meczu. Już pierwsza akcja po zmianie stron powinna przynieść efekt bramkowy. Z rzutu wolnego centrował w pole karne Mazur, a główkę Gurbiela z najbliższej odległości w niesamowity sposób na rzut rożny sparował Piechnik. Z narożnika boiska dośrodkowywał tym razem Wołczyk i gdy wydawało się, że piłka bezkarnie przemknie wzdłuż linii bramkowej gości, w ostatniej chwili trącił ją jeszcze Gurbiel i podopieczni trenera Cyniewskiego doprowadzili do remisu. Podobnie jak przy golu grębałowian, tak i miejscowi uwierzyli we własne możliwości i stworzyli jeszcze cztery stuprocentowe sytuacje! Trzy z nich to błyskawiczne kontrataki. Pierwszy zakończył się pojedynkiem sam na sam Stolarza z Piechnikiem, drugi poprzeczką po główce Wołczyka, a trzeci niepotrzebnym podaniem Gurbiela do Wołczyka w sytuacji sam na sam z golkiperem gości. Była też czwarta szansa po wrzutce Mazura ale tuż obok spojenia słupka z poprzeczką główkował Kowalczyk. To był piorunujący kwadrans. Dominująca w pierwszej połowie Grębałowianka mogła zostać pogrążona ale jeśli giebułtowianie nie wykorzystali tak znakomitych okazji, a w dodatku po kwadransie szturmu oddali ponownie inicjatywę rywalowi, losy tego remisu wciąż wisiały na włosku. Tyle tylko, że już do końca regulaminowego czasu gry niewiele się działo. Atakowali bezproduktywnie goście, a giebułtowianom udało się jeszcze dwukrotnie skontrować ale rezerwowy Klimek dwukrotnie pudłował w doskonałych sytuacjach. Najpierw przegrał pojedynek z Piechnikiem po idealnym podaniu Wołczyka, a w 87 minucie huknął z 20 metrów w poprzeczkę. Ofiarna i ofensywna gra

Grębałowianki nie przynosiła wciąż efektów strzeleckich i gdy arbiter ogłaszał pięć doliczonych do regulaminowego czasu gry minut, gospodarze wyraźnie zaczęli odliczać pozostały do końca meczu czas. Taka postawa oraz niewykorzystanie co najmniej czterech stuprocentowych okazji zemściło się na miejscowych nadwyraz boleśnie. Mający dzięki temu remisowi awans do VI ligi w kieszeni piłkarze Jutrzenki stracili w 94 minucie gola, który sprawił, że awans w mgnieniu oka znalazł się w kieszeni... grębałowian! To była ostatnia akcja podbramkowa w całym meczu. Czwarta z pięciu doliczonych minut. Dośrodkowanie z końcowej linii boiska, piłka bezkarnie frunęła po przedpolu bramkowym i wpadła pod nogi zapomnianego trochę Lamparta, który przyjął futbolówkę i wcisnął między frunącym do piłki Krzoską, a słupkiem jego bramki! Na murawie zapanowało szaleństwo, Jutrzenka straciła właśnie awans oddając go rywalowi, który kilkanaście sekund potem mógł ostatecznie świętować powrót na fotel lidera i prawdopodobnie awans do wyższej klasy rozgrywkowej.


 

To był wyjątkowy mecz. Dla gospodarzy miał oznaczać zwieńczenie niesamowitej pracy jaką giebułtowianie włożyli by odrobić 9-punktową stratę do grębałowian z rundy jesiennej. Przyjezdni, przewodzili ligowej tabeli przez większość sezonu ale do Giebułtowa przyjechali w roli wicelidera i aby myśleć o awansie, musieli to spotkanie wygrać. Wygrali i to zasłużenie. Przez większość spotkania to podopieczni trenera Świecy posiadali optyczną przewagę i choć nie stworzyli tak groźnych okazji jak Jutrzenka, to byli skuteczni w najważniejszych momentach i to zapewniło im końcowy sukces. A giebułtowianie? No cóż, mieli swoje piętnaście minut w tym spotkaniu jednak własnej nieskuteczności zawdzięczają porażkę w meczu jak i w rywalizacji o awans do VI ligi. Gwoli ścisłości informujemy jednak, że Grębałowianka do awansu potrzebuje jeszcze jednego punktu. W ostatniej kolejce na własnym stadionie podejmie Kosynierów Łuczyce, a Jutrzenka jedzie na mecz z Grzegórzeckim i już tylko cud może odmienić losy rywalizacji o awans. Jedną nogą w szóstej lidze jest już zespół z Grębałowa. Tu zobacz fotogalerię z meczu oraz skan z relacji w Dzienniku Polski.

Relacja i fotki: FUTBOL MAŁOPOLSKI www.futbol.org.pl

 
19-06-2010
Zmiana terminu - mecz seniorów dzisiaj, nie jutro !!!

  Kolejka obligatoryjna w klasie A gr. I odbędzie się dzisiaj, 19 czerwca, zamiast w pierwotnej wersji 20 czerwca. Skąd te zamiany? Trudno w tej chwili dociec, bo do klubów poszły dwie różne informacje z Komisji Gier Podokręgu Kraków. Przewodniczący Dańda tłumaczy się, że 6 czerwca komunikatem w internecie na stronie Podokręgu podał termin 19 czerwca, a powodem były telefony z klubów, aby grać w sobotę, a nie w niedzielę, pomimo, że wcześniej poinformowano komunikatem o terminie 20 czerwca. Obsada sędziowska całej kolejki w gr. I "A" klasy jest wyznaczona na 20 czerwca. I tu p. Dańda tłumaczy się, że jest to pomyłka tego, który te obsady rozpisał.

Bądź tu mądry w takim bałaganie.

Trener i kierownik drużyny Grębałowianki o tej zmianie dowiedzieli się dziś, po godz. 10-tej. Szybko zaczęli działać, aby zebrać skład na dzisiejszy mecz z Jutrzenką. Co będzie jeśli się nie uda?!/ Nie wszyscy są obecni w Krakowie.

Co pisze "Sportowetempo" na swojej stronie w tym temacie: "Komisja Gier Podokręgu Kraków ustaliła pod koniec maja czerwcowe terminy zaległych meczów w A klasie krakowskiej (gr. I). W komunikacie z 6.06.2010 przełożono 29. kolejkę z 19 na 20 czerwca, ale 7.06 naniesiona została w tym samym komunikacie poprawka. Rzeczona 29. kolejka ma być jednak rozegrana 19 czerwca. Początkowo w rubryce "uwagi" dopisano - niedziela, uwaga ta w końcu znikła, co oznaczało, że mecze odbędą się w sobotę 19 czerwca. Sędziowie zostali mimo to wyznaczeni na niedzielę 20 czerwca, prawdopodobnie pomyłkowo".

Tuż przed godz. 11,00, 19 czerwca, na stronie Kolegium Sędziów zostały poprawione terminy obsady sędziów gr. I "A" klasy, z 20 czerwca na 19 czerwca!


18-06-2010
Piłkarski sezon na finiszu
Na sześć drużyn Grębałowianki cztery w czołówce

   Zaledwie tydzień z małym okładem pozostało do zakończenia sezonu piłkarskiego 2009/2010 reprezentantom piłkarskiego klubu Grębałowianka. Na podsumowanie całego sezonu przyjdzie czas, ale  już dziś można pokusić się o wstępne podsumowanie i zachęcić piłkarską brać naszego klubu do jeszcze większego wysiłku w ostatnich zawodach ligowych. Pozostało do rozegrania Grębałowiance 10 meczów - w tym trampkarzom najmłodszym jeden (Armatura Kraków), trampkarzom młodszym dwa (Płaszowianka, Raba Dobczyce), tramparzom starszym jeden (Raba Dobczyce), juniorom młodszym dwa (Clepardia Kraków, Orzeł Iwanowice), juniorom starszym dwa (Słomniczanka, Orlęta Rudawa) oraz seniorom (Jutrzenka Giebułtów, Kosynierzy Łuczyce). Największe emocje będą towarzyszyć meczom seniorów i juniorów starszych. Obydwa zespoły mają realne szanse awansu do krakowskich klas - okręgowej seniorzy, I ligi juniorzy starsi. Pozostałe zespoły już straciły możliwość awansu, ale o drugie miejsce w tabeli II ligi walczą trampkarze młodsi i juniorzy młodsi. Trampkarze starsi zajmą zapewne  miejsce w środku tabeli II ligi, a najmłodsi adepci muszą jeszcze dużo uczyć się, by w kolejnym sezonie dorównywać rówieśnikom.

    Na pewno trzeba trzymać kciuki i dopingować wszystkim, ale najbardziej potrzebne teraz jest wsparcie juniorom starszym i seniorom. Podopieczni trenerów Krzysztofa Mikołajczyka i Sławomira Świecy mają świadomość, iż w najbliższych zawodach staną do sportowej rywalizacji o ważne punkty i bramki. Ale bez względu na to, jak zakończy się rywalizacja w ich ligach, to można już śmiało pochwalić ich za dotychczasowe wyniki.

Rywalizacje w II lidze juniorów starszych toczyła Grębałowianka o pierwsze miejsce z czterema drużynami - Juvenią Prandocin, Pogonią Miechów, Prądniczanką Kraków i Świtem Krzeszowice. Na finiszu o pierwsze miejsce pozostał ten ostatni. Od jego wyników w pozostałych dwóch meczach zależy również, komu przypadnie  prymat i awans. Nie można rozważać jakich przeciwników mają obydwa zespoły, gdyż sport, a szczególnie piłka nożna jest nieprzewidywalna. Będziemy trzymać mocno kciuki za juniorów starszych naszego klubu.

    Szczególne emocje towarzyszą seniorom Grębałowianki. Marzy się działaczom, kibicom i sympatykom klubu powrót do ligi okręgowej. Ten zaliczyli ostatnio w sezonie 2002/2003. Od tamtego czasu zmieniło się w klubie bardzo wiele, infrastruktura sportowa przeszła gruntowną modernizację, powstało boisko treningowe ze sztuczną nawierzchnią, budynek klubowy wyremontowano i wykorzystano każdy metr kwadratowy, trybuny dla kibiców również przechodziły i przechodzą modernizację, która zakończy się w lipcu i sierpniu montażem 360 siedzisk. A na sportowym zapleczu piłkarskim zespołu seniorów od paru lat występuje pięć drużyn młodzieżowych, z których siłę czerpie zespół seniorów, nie bez powodu nazywany drużyną wychowanków.

W obecnym sezonie seniorzy Grębałowianki, pod wodzą trenera Świecy, w dotychczasowych 28-miu meczach zrobili najlepszy wynik ostatniej dekady w historii klubu. Wygrali 21, zremisowali 3, a przegrali 4 razy i obecnie ich średnia punktów na mecz wynosi 2.4, a w strzelonych bramkach też wysoko, 2.7 w meczu. Straconych goli jest zaledwie 26, to średnia 0.9. Wartości, które tu przytaczam, nie są bez znaczenia, kiedy wymieni się kluby, z którymi trzeba było rywalizować - spadkowicze z okręgówki, Prądniczanka Kraków i Błękitni Modlnica, czy silne zespoły Michałowianki i Jutrzenki Giebułtów. Ten ostatni systematycznie wzmacniany kadrowo i zasilany niespotykanymi finansami w tej klasie rozgrywek przez zakochanego w piłce sponsora, jest obecnie jedyną przeszkodą w awansie Grębałowianki. Równie dobrze można napisać, że przeszkodą dla Jutrzenki w awansie jest klub bogaty w zaplecze piłkarskie młodzieży, ale nie biedny finansowo. Niedzielny pojedynek tych zespołów będzie pewnie meczem kolejki w A klasie i rozstrzygnąć powinien o awansie. Szansę obydwu zespołów mogły być jednakowe, ale osłabienie gości z powodu czerwonych kartek Krawczyka i Ochlusta, jakie otrzymywali od sędziów w dwóch ostatnich zawodach, nieco zmniejszają wartość zespołu Grębałowianki. Podobnie się ma z kontuzjami dwóch piłkarzy. Ale znając charakter pozostałych chłopców, którzy wystąpią w Giebułtowie, to jestem pewien, że gospodarzom nie będzie łatwo. Jeśli Grębałowianka zwycięży, to czapki z głów, a do nich rzucamy kasę za wyczyn. Jeśli przegrają w sportowej walce, to nikt nie będzie miał do nich słowa krytyki, bo zrobili więcej niż wielu innych w przeszłości, a przez swoją uczciwość - sportową postawę wobec różnych innych zakulisowych zagrywek, będą mieli uznanie  w oczach zarządu, piłkarskiej młodzieży klubu i sympatyków.

Póki co, wszyscy jesteśmy z nimi, życząc im więcej trafień do bramki od rywala z Giebułtowa.

Z powodu wyjazdu piszącego zabraknie tym razem relacji i zdjęć z meczu seniorów.   


13-06-2010
Pomimo remisu dogonili lidera
MKS Skała - Grębałowianka  1:1 (0:1)
Bramki: Cecuga 5'   -   ??? 79'
Grębałowianka: Piechnik - Ochlust, Orlewicz, T.Karaś, Rajca - Nawrot (53 Jędrzejewski), Sowa, Grzesik (81 Bujak), Cecuga (68 Wilk) - Korfel, D.Karaś

  Po pierwszej odsłonie meczu nic nie wskazywało, aby w drugiej Grębałowianka miała problemy w utrzymaniu prowadzenia, a nawet liczono na kolejne dla gości bramki. Nic takiego się nie stało, a nawet blisko było porażki.
Pierwsza połowa to gra pod dyktando gości, mieli inicjatywę, stwarzali zagrożenie pod bramką rywali, a na dodatek szybko objęli prowadzenie 1:0 po ładnym strzale Cecugi w 5 minucie. Piłkarze Grębałowianki w tym okresie grali pewnie w obronie i szybko przemieszczali się w okolicę pola karnego Skały. Uderzali na bramkę z daleka, były to jednak strzały łatwe do obrony. Dopiero uderzenie Sowy z 25 metrów, w 34 minucie, zrobiło wrażenie i bramkarz z kłopotami wybronił. Podobnie było w 42 minucie, kiedy Korfel widząc wysuniętego bramkarza wykonał kopnięcie lobujące, ale ręce golkipera miejscowych zdołały przechwycić piłkę. Gospodarze w tym czasie nie potrafili stworzyć żadnej sytuacji bramkowej.
 Na drugą połowę goście wyszli rozluźnieni, a gospodarze odwrotnie - agresywnie i dokładniej prowadzili grę.  MKS Skała zagrywał proste długie piłki na swoich dwóch wysuniętych napastników, a często były to zagrania kontrofensywne, po stracie piłki gości w środku pola, lub kilka metrów przed polem karnym rywali. Może ta gra wyglądałaby inaczej w wykonaniu obydwu zespołów, gdyby po podaniu Jędrzejewskiego w 55 minucie strzał Sowy trafił do siatki, zamiast w słupek. Wówczas wyższe prowadzenie zniechęciłoby miejscowych, a przyjezdnym dawało większy komfort do przemyślanej gry.

Końcówka meczu była emocjonująca, bo jedną z kontr ładnym strzałem po długim zakończył piłkarz miejscowych w 79 minucie i zrobiło się 1:1. Gospodarze z jeszcze większym zaangażowaniem dążyli do zdobycia zwycięskiego gola i mogli cel osiągnąć, ale Piechnik kapitalnie wybronił piłkę w sytuacji sam na sam w 84 minucie. Wcześniej i później Grębałowianka miała też dobre sytuacje bramkowe, ale zabrakło trochę szczęścia.

 Taktyka gości na drugą połowę była prawie żadna. Prowadzenie 1:0 można było dowieź nawet do końcowego gwizdka sędziego, ale ku zdziwieniu, goście zagrali tak nierozważnie w obronie w ostatnim kwadransie, że często dwóch napastników gospodarzy było w dużej odległości pod opieką zaledwie dwóch lub trzech obrońców. Podopieczni trenera Świecy grali w drugiej połowie słabo, bo poddali się presji agresywnej gry miejscowych piłkarzy, a gdy konstruowali akcję ofensywną lub organizowali się w sytuacjach rzutów wolnych pod bramką Skały, to całkowicie zapominali o szykach obronnych. Gra na wynik 2:0 zakończyła się na szczęście remisem, który okazał się też przydatny, gdy rywal Jutrzenka Giebułtów przegrywa równocześnie z LKS Niedźwiedź 0:1 na wyjeździe.

 Sędzia zawodów był taki jak każdy widział, ale nie mnie oceniać jego kwalifikacje, ale chyba nie wytrzymał presji kilku agresywnych kibiców i trenerów. W 86 minucie pokazał czerwony kartonik obrońcy Ochlustowi, który moim zdaniem na niego wcale nie zasłużył, bo wykop piłki zakończył się dokładnym uderzeniem nogi w futbolówkę, a rozpędzony napastnik gospodarzy zachował się jak bramkarz i z furią zamierzał piłkę odzyskać. 


09-06-2010
Rajca i Piechnik ratują trzy punkty 
Grębałowianka - Dragon Szczyglice 1:0 (0:0)
Sędziował: Robert Marciniak; widzów 150
1:0 Rajca 90+2

Kartki: Krawczyk (ż) i (cz) - R.Zieliński, Kmiecik, Rusinek, Piocha, D.Mroziński, Ł.Celarski (ż)

Grębałowianka: Piechnik - Ochlust, Orlewicz, Rajca, Cecuga - Lampart, Krawczyk, Oleś (8 D.Karaś, 78 Gregorczyk, 89 Bujak) - Korfel, G.Mikołajczyk (65 Nawrot)

Dragon: Uznański - R.Zieliński, D.Celarski, Kmiecik, M.Zieliński - Rusinek, Warcholak (78 Molik), Piocha (65 Ł.Celarski), Twardowski (88 Sas) - Krawczyk (88 Zachara), D.Mroziński

 

Obydwa zespoły przystąpiły do dzisiejszego meczu o dwa różne cele - Grębałowianka walcząc o awans, Dragon o utrzymanie. Zawody toczyły się w warunkach prawie tropikalnych, bo termometr miejscami wskazywał 31 C w cieniu. W drugiej części gry było nieco łagodniej, dużo cienia na murawie i chłodniej, ale zagorzałym kibicom miejscowej drużyny puls bił ciągle wysoko.

Gospodarze przez cały mecz mieli inicjatywę, ale taktyka gości polegająca na szybkich akcjach ofensywnych z kontry była skuteczna i efektywna na tyle, na ile pozwolił Kazimierz Piechnik - bramkarz Grębałowianki. Był on dzisiaj bohaterem emocjonującego meczu, ale nie jedynym w zespole gospodarzy. Tym, który przysporzył największą radość licznie zgromadzonej publiczności, był Adam Rajca, strzelec jedynego zwycięskiego gola i to w doliczonym czasie gry, w 92 minucie. Zwycięstwo Grębałowianki nie jest oczywiście zasługą tylko dwóch piłkarzy, ale całego zespołu, bo nawet grając w dziesiątkę od 83 minuty, kiedy czerwoną kartkę ujrzał Krawczyk, miejscowi piłkarze napierali z jeszcze z większą furią.

 Rywal Grębałowianki był dzisiaj bardzo wymagającym i trzeba przyznać, że kontry w jego wykonaniu były niezwykle groźne. Kapitalnie bronił Piechnik, w pierwszej połowie czterokrotnie, w drugiej trzykrotnie. Grębałowianka miała też wiele okazji do zdobycia bramki, ale zawodziła skuteczność, lub dwukrotnie Uznański bronił skutecznie.

W Grębałowiance największe zagrożenie dla rywali stwarzał środkowy obrońca Orlewicz, który z podań ze stałych fragmentów gry główkował z bliska w kierunku bramki trzykrotnie, a w 42 minucie piłka po jego uderzeniu kierowała się w kierunku pustej bramki, lecz trafiła w głowę współpartnera z boiska. Dobre okazje do zdobycia bramki mieli również inni - Krawczyk w 17 i 34 minucie, Korfel w 13 i 35 minucie oraz Sowa w 54 minucie. Ze strony gości w pierwszej połowie najlepsze okazje miał Warcholak dwukrotnie - w 19 i 25 minucie i Michał Zieliński w 37. Zaś w drugiej odsłonie meczu Piechnik trzykrotnie kapitalnie bronił strzały gości.

Kiedy w 83 minucie Grębałowianka została osłabiona stratą Krawczyka, miejscowi kibice na trybunach powoli przestali wierzyć w końcowy sukces, ale nie zespół Grębałowianki. Ten zaryzykował i zwiększoną liczebnie siłą zaatakował w ostatnich minutach. Rzut rożny już w doliczonym czasie gry - drugiej minucie (sędzia pokazał trzy), wykonany został na tyle dobrze, że piłka odbiła się od jednego z piłkarzy gości i wpadła na siódmy metr, gdzie  dopadł jej obrońca Adam Rajca i uderzeniem w prawy róg do siatki rywala uszczęśliwił miejscowych piłkarzy i kibiców. Zwycięstwo 1:0 Grębałowianki pozostawia ją w grze o awans. Teraz wyjazd w niedzielę do Skały, jeśli i on okaże się pomyślny dla podopiecznych trenera Świecy, to będzie gratka - mecz na szczycie - Jutrzenka Giebułtów z Grębałowianką, być może decydujący o pierwszym miejscy w klasie "A" grupy I.   


08-06-2010
Stadion Grębałowianki w lipcu z siedziskami

Już wkrótce, bo w lipcu tego roku rozpoczną się prace remontowe trybun piłkarskiego obiektu Grębałowianki. Dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Miasta Krakowa będą przeprowadzone prace naprawcze ław betonowych oraz zostaną zamontowane kolorowe siedziska, w sumie 360 miejsc siedzących będzie liczył klubowy obiekt przy Grębałowskiej. Planuje się jeszcze w tym roku ogrodzenie płyty głównej oddzielającej widownię od murawy i boksów dla zawodników.


07-06-2010
Duże emocje w meczu trampkarzy starszych
Grębałowianka - Pogoń Miechów 5:3 (1:2)
Sędziował: Tomasz Guzik
Bramki: 1:0 Krawiec (10'), 1:1 ?? (14'), 1:2 ?? (15'), 1:3 ?? (48'), 2:3 Śliwa (54'), 3:3 Jarmolski (60'), 4:3 Krawiec (66'), 5:3 J.Kwiecień (68)

Grębałowianka: B.Kwiecień - Jarmolski, Wiatr, Maciej Adamski, Michał Adamski, Rybiński, Wilk, Śliwa, J.Kwiecień, Piątkiewicz, Krawiec

   Takich emocji, jakie miały miejsce w drugiej połowie meczu pomiędzy Grębałowianką a Pogonią Miechów nie spodziewał się nikt, a na pewno od 48 minuty. Wówczas goście podwyższyli prowadzenie na 3:1 i wydawało się, iż zwycięstwo mają "w kieszeni".  Trzeba przyznać, że prowadzili zasłużenie, bo też piłkarsko byli wtedy lepsi i częściej stwarzali okazje bramkowe. Podopieczni trenera Smolenia zagrali gołą jedenastką z powodu absencji wielu piłkarzy, którzy wyjechali na "zieloną szkołę". Okazało się, iż miejscowi o zmęczeniu zapomnieli, gdy na 2:3 w 54 minucie trafił Śliwa. Później wszystko działo się tak szybko, że i nerwy "puszczały" zawodnikom obydwu drużyn, trenerowi gości, który miał pretensję do sędziego. W rezultacie częściej zaczęli popełniać błędy obrońcy przyjezdnych i nie tylko. Wykorzystali to ambitni chłopcy Grębałowianki i wyrównali w 60 minucie ze strzału Jarmolskiego. Z kolei ładnymi i celnymi strzałami do siatki, parę minut później, popisali się Krawiec w 66 i J.Kwiecień w 68 minucie.

Porażka Pogoni oddaliła im szansę na awans, ale jeszcze nic straconego i życzymy ekipie z Miechowa samych zwycięstw w kolejnych meczach.  Zobacz fotogalerię.

 

Trampkarze młodsi potwierdzili klasę
Grębałowianka - Pogoń Miechów 5:1 (2:1)
Bramki: 0:1 Duniec (5), 1:1 Kleszcz (20), 2:1 Rafałowski (25 k.), 3:1 Kleszcz (35),  4:1 Mączyński (45), 5:1 Żaba (55)

Grębałowianka: Głowa - Mazur, Skowroński, Mączyński, Durmała, Kustosz, Pieniążek, Żaba, Kleszcz, Biedroński, Rafałowski, Dragosz, Sikora, Lenard, Godawiec, Satoła.

   Podopieczni trenera Bylicy - trampkarze młodsi Grębałowianki, tylko z początku mieli problem z rywalem - Pogonią Miechów. Przegrywali 0:1 od piątej minuty, ale później grali koncertowo i zdobyli pięć bramek i nie stracili żadnej. W tym roczniku piłkarskim, odwrotnie jak w starszych trampkarzach, Pogoń Miechów piłkarsko ustępuje Grębałowiance, która należy do ścisłej czołówki II ligi, więc niespodzianki nie było.   Zobacz fotogalerię.


06-06-2010
Pół tuzina w siatce rywala
Grębałowianka - JKS Zelków 6:0 (2:0)
Sędziował: Mariusz Aleksa
Kartki żółte: Radwanek, Chachlowski, Kłaput, Stawiarki (wszyscy JKS Zelków)

Bramki: Korfel 33, 55, 61, Lampart 13, G.Mikołajczyk 78, Cecuga 85

Grębałowianka: Piechnik - Ochlust (68 Jędrzejewski), Orlewicz, Rajca, Cecuga - Lampart (77 D.Karaś), Krawczyk, Oleś (63 Adamski), Sowa - Korfel (72 Bujak), G.Mikołajczyk

JKS Zelków: Malec - Wojtyga, Radwanek, Chachlowski, Cieloch - Para, Malina, Brożek, Sieprawski - Stawiarski, Kłaput

  W ostatnich meczach seniorzy Grębałowianki nie zyskiwali ważnych punktów, przegrywali z Dąbskim i Grzegórzeckim na wyjeździe, ale już było widać poprawę gry w tych ostatnich zawodach. Dzisiaj dobry futbol zaprezentowali w drugiej odsłonie meczu. W pierwszej gospodarze stwarzali sytuacje bramkowe, wykorzystali dwie, ale rywal od czasu do czasu odpowiadał kontrą. Wtedy, jedyny raz dobrym uderzeniem na bramke popisał się Kłaput, ale Piechnik równie ładnie wybronił. Miejscowi zdobywali gole w tej odsłonie -  w 13 minucie, kiedy po strzale Mikołajczyka odbitą piłkę przez Malca przejął Lampart i dopełnił formalności, zaś w 30 minucie uderzenie Lamparta wybił bramkarz Zelkowa, a dwukrotnie dobijał Korfel i trafił za drugim razem. Prowadzenie 2:0 miejscowych było dobrym prognostykiem na drugą połowę zawodów. Wówczas okazało się, że piłkarze Zelkowa są już na tyle zmęczeni meczem i pogodą, że nie potrafili zagrozić bramce gospodarzy. Za to piłkarze Grębałowianki grali coraz składniej i łatwiej zdobywali teren, by swoimi szybkimi akcjami zyskiwać sobie dobre okazje strzeleckie. Goli nie brakowało. Najpierw w 55 minucie Mikołajczyk pociągnął po prawej flance, wygrał pojedynek z obrońcą i dokładnie zagrał wzdłuż linii pola bramkowego, gdzie był Korfel, a ten bez problemu przyłożył buta i trafił na 3:0. W 61 minucie było już 4:0, kiedy sędzia zarządził karnego po faulu na Korfelu i poszkodowany wykorzystał okazję podwyższając na 4:0. Napór gospodarzy wcale nie malał, a wręcz odwrotnie, widać było ochotę do gry i pragnienie kolejnych goli. Tych zdobyto jeszcze dwa. W 78 minucie dokładne podanie Cecugi wykorzystał Mikołajczyk, pewnie pokonując Malca, a wynik ustalił Cecuga w 85 minucie po indywidualnej akcji lewą flanką i mocnym, celnym trafieniem w długi róg do siatki rywali. 

  Wysokie zwycięstwo Grębałowianki to pewien bodziec odbudowujący naruszoną psychikę zespołu przed ważnym finałem rozgrywek w grupie i bezpośrednią walką o awans z głównym pretendentem do awansu - Jutrzenką Giebułtów. Najpierw jednak  trzeba wygrać trudny mecz zaległy z Dragonem u siebie w środę 9 czerwca, a później pokonać na wyjeździe MKS Skała.  

  Nikt nie liczy na wpadkę Jutrzenki w pozostałych meczach, gdyż temu zespołowi pomaga silny sponsor, który obrał sobie za cel wygrać ligę za wszelką cenę i wszelkimi sposobami. Ale ten temat pozostawiam sobie na zakończenie sezonu, bo materiału do niego coraz więcej. Póki co, piłkarze Grębałowianki chcą wygrać ligę w sportowej rywalizacji, jeśli im się powiedzie, to czapki z głów.

 
 
01-06-2010

Posiadali inicjatywę, ale polegli

Grzegórzecki - Grębałowianka 2:1 (1:1)

Grębałowianka: Piechnik - Rajca, Orlewicz, T.Karaś, Ochlust - Sowa, Smoleń, Krawczyk, Lampart - Korfel, D.Karaś oraz Cecuga, G.Mikołajczyk, Nawrot i Grzesik

Zespół Grębałowianki przystąpił do meczu z dużą determinacją  i od pierwszej minuty mocno zaatakował gospodarzy. Gra w ich wykonaniu przez pierwsze pół godziny była popisowa. Prowadzenie 1:0  po rzucie karnym Korfela w 20 minucie było minimalną nagrodą. Miejscowi jednak zdołali wyrównać stan pojedynku na 1:1, po dobrze wykonanym rzucie wolnym, po którym piłka trafiła tuż przed bramkarzem i jeden z piłkarzy Grzegórzeckiego zdołał ubiec Piechnika, celnie trafiając do siatki.

Po przerwie inicjatywa nadal należała do Grębałowianki, chociaż kontry miejscowych od czasu do czasu były zagrożeniem dla gości. Kapitalną okazję bramkową miał Korfel w 78 minucie, nie trafił jednak z kilkunastu metrów w "światło bramki". Może to był moment decydujący o wyniku, bo zamiast prowadzenia 2:1 dla gości, zrobiło się odwrotnie, po celnej główce w 83 minucie jednego z piłkarzy Grzegórzeckiego. Grębałowianka z dużą determinacją próbowała jeszcze zmienić niekorzystny wynik, ale zabrakło skuteczności pod bramką rywali.

Piłkarze przyjezdnych pokazali w dzisiejszym meczu dużo lepszy futbol, ale w końcowym efekcie zawsze liczą się gole, a tych Grzegórzecki zdobył więcej od rywala.

Mimo porażki podopiecznych trenera Świecy, duże słowa otuchy należą się piłkarzom Grębałowianki, bo ambicji i woli walki dzisiaj trudno im było odmówić. Nie mieli tylko i aż tylko, piłkarskiego farta, który łaskawy był dla miejscowych.