|
26-06-2010 |
|
AWANS
!!! |
|
Grębałowianka
-
Kosynierzy
Łuczyce
3:0
(1:0) |
|
Sędziował:
Janusz
Fliśnik
Widzów:
250
Bramki:
D.Karaś
30, Sowa
65, 87
|
|
Grębałowianka:
Piechnik
-
Walczak
(89
Jędrzejewski),
Orlewicz,
T.Karaś,
Rajca -
Lampart,
Sowa,
Oleś,
Cecuga
(75
Kwater)
-
D.Karaś
(68
G.Mikołajczyk),
Korfel
(85
Bujak)
Kosynierzy:
Kuś -
Poplatek,
Bursa,
Gołąb,
Zagrodzki
-
Kaczmarczyk
(46
Kowalczyk),
Wierzbiński,
Czarny,
Stolarz
- Rodak,
Zbroja
|
|

Piłkarze
trenera
Świecy -
zespół
Grębałowianki
przystąpił
do
ostatniego
meczu w
sezonie
2009/2010
z pełną
świadomością
swojej
największej
szansy w
ostatnich
latach.
Zwycięstwo
lub
remis z
Kosynierami
Łuczyce
dawało
im pewny
awans do
ligi
okręgowej,
przegrana
przekreślała
tą
możliwość.
Obawa
przed
utratą
bramki
nieco
sparaliżowała
miejscowych
w
pierwszych
dwóch
kwadransach
gry,
którą
wówczas
trudno
było się
zachwycać.
Goście
rozpoczęli
ostrożnie,
uważnie
w
szykach
obronnych,
zaś
gospodarze
rozgrywali
piłkę
wolnym
tempem,
od czasu
do czasu
inicjując
groźne
akcje w
polu
karnym
rywala.
Uzyskane
prowadzenie
1:0 w 30
minucie,
po
trafieniu
głową z
bliska
przez D.
Karasia,
dawało
miejscowym
komfort
psychiczny
i w ich
grze
widać
było
coraz
większą
pewność
i
swobodę
w
akcjach
ofensywnych.
Ale i
przyjezdni
bardziej
agresywniej
próbowali
stawiać
czoła
rywalowi.
Był
nawet
okres, w
którym
zespół
gości
uzyskał
możliwość
oddania
strzałów.
Wprawdzie
były one
z
miejsca
odległego
od
bramki,
ale
uderzenia
Stolarza
w 37 i
40
minucie
były
sygnałem,
że rywal
nie
zamierza
odpuszczać.
Początek
drugiej
odsłony
przyniósł
dobrą
sytuację
dla
zespołu
Kosynierów,
kiedy w
49
minucie
po
kornerze,
uderzenie
z głowy
jednego
z
piłkarzy
minimalnie
chybiło
celu. W
odpowiedzi
parę
minut
później,
Cecuga
otrzymał
długie,
krzyżowe
podanie
przed
polem
karnym i
zamiast
podciągnąć
parę
metrów,
zdecydował
się na
strzał,
który
nie
trafił w
"światło"
bramki.
W 58
minucie
rzut
wolny
dla
gości,
po
którym
Stolarz
groźnie
uderzył
piłkę z
głowy,
która
minimalnie
przeszła
nad
poprzeczką.
Po tej
akcji
zespół
Grębałowianki
przejął
inicjatywę
w
grze i w
odpowiedzi
przeprowadził
dwie
akcje
ofensywne,
już
lepiej
zorganizowane
i na
tyle
skutecznie,
że
uwieńczył
golem na
2:0 ze
strzału
Sowy z
odległości
22
metrów.
Minutę
później
mogło
być
podwyższenie
prowadzenia,
ale
Korfel z
bliska
trafił
prosto w
bramkarza
Kusia. W
zespole
Kosynierów
najbardziej
aktywny
był
Stolarz
i jeśli
otrzymał
podanie
piłki od
partnerów w
okolicy
pola
karnego,
to
próbował
natychmiast
oddawać
strzały
na
bramkę,
lecz dwukrotnie
mijały
cel.
Gospodarze
pewni
sukcesu,
częściej
gościli
w polu
karnym
rywala i
w 79
minucie
Korfel w
idealnej
sytuacji,
po
podaniu
Kwatera,
uderzył
prosto w
golkipera
Łuczyc.
Podobnie
było w
83
minucie
z
udziałem
wykonawcy
Lamparta
i tu też
bramkarz
Kuś nie
dał się
zaskoczyć.
Dopiero
akcja
ofensywna
Grębałowianki
w 87
minucie,
po
wymianie
podań
przed
polem
bramkowym,
pozwoliła
rozluźnić
szyki
obronne
gości i
Sowa bez
problemu
ustalił
wynik
meczu na
3:0.
Tuż
przed
końcowym
gwizdkiem
sędziego
prezes
Kosynierów,
za
pośrednictwem
swojego
piłkarza,
poprosił
o
sprawdzenie
zawodnika
Grębałowianki
oznaczonego
nr. 14.
Walczak
Patryk
został
więc
sprawdzony
po
końcowym
gwizdku
i sędzia
nie
dopatrzył
się
złamania
przepisów.
Przy tej
okazji
należy
wspomnieć,
że jest
to
wychowanek
Grębałowianki,
który
przeszedł
do
Krakusa
Nowa
Huta i
po kilku
latach
powrócił
już w
wieku
seniora
do
swojego
macierzystego
klubu,
tuż
przed
sezonem
2009/2010.
Prezes
Czarny
nie mógł
pewnie
tego
pamiętać
i
doszukiwał
się
"dziury
w
całym".
O co tak
naprawdę
mu
chodziło,
niechaj
zostanie
w jego
głowie i
domniemaniach
miejscowych.
To
wydarzenie
nie
mogło
popsuć
święta,
jakie
rozpoczęło
się po
końcowym
gwizdku
sędziego
Fliśnika.
Euforia,
szał
radości,
zmiana
koszulek
na
przygotowane
nowe z
napisem
AWANS. A
Później
muzyka
na żywo
w
wykonaniu
zespołu
"Format"
i
radość,
przeplatana
z
gratulacjami.
Dla
takich
chwil
warto
czekać
osiem
lat, aby
móc
święcić
najważniejszy
wynik w
sportowej
rywalizacji
- awans
do
wyższej
ligi.
FOTO
|
|
|
|
26-06-2010 |
|
Krawczyk
może
grać |
|
Zarząd
KS
Grębałowianka
odwołał
się od
decyzji
Komisji
Dyscypliny
Podokręgu
Kraków w
sprawie
nałożonej
kary
dyskwalifikacji
3-ch
meczy
Piotra
Krawczyka za
czerwoną
kartkę w
zawodach
9
czerwca.
Pismo
klubu
zostało
rozpatrzone
przez
Komisję
Dyscypliny
w dniu
25
czerwca,
która
podjęła
decyzję
i
zawiesiła
dyskwalifikację
po
odbyciu
2/3
kary,
zgodnie
z
Regulaminem
Dyscyplinarnym
PZPN i
od 25
czerwca
2010
Piotr
Krawczyk
może
uczestniczyć
w
zawodach
ligowych
Związku.
Decyzję
na
piśmie
podpisał
przewodniczący
Komisji
Dyscypliny
Podokręgu
Kraków
MZPN pan
Zgłobik.
|
|
|
24-06-2010 |
|
Rozstrzygnięcia
na
finiszu |
|
W klasie
A grupy
I
jeszcze
nie
wszystko
klarowne.
Pozostała
do
rozegrania
ostatnia
kolejka,
która
rozstrzygnie
o
awansie
i
spadkach.
Lider
Grębałowianka
spotka
się na
swoim
terenie
z
zespołem
Kosynierzy
Łuczyce,
którzy
już mają
pewne
pozostanie
w lidze.
Ale
podopieczni
trenera
Świecy
będą
musieli
w tym
meczu
zagrać
na
pełnych
obrotach,
bo wcale
nie będą
to łatwe
zawody.
Aby
zdobyć
upragniony
awans do
okręgówki
należy
udowodnić
rywalowi,
że
piłkarskie
umiejętności
mają w
lidze
największą
wartość.
Mam
nadzieję,
chociaż
ona jest
"matką
głupich",
że w tym
meczu
nie
będzie
żadnych
podtekstów.
Już dość
w
ostatnich
tygodniach
nazbierało
się
materiałów,
które
mogłyby
posłużyć
niejednemu
śledczemu
w
sprawie...
W
Grębałowiance
chcemy
uchronić
czystość
sportowej
rywalizacji
na
boisku.
I wiemy,
że w
większości
klubów w
tej
klasie
rozgrywek
tak
jest.
Ale nie
we
wszystkich,
bo u
kilkunastu
piłkarzy
przeważa
chęć
zarobienia
parę
stówek
na łeb,
jak
tylko
nadarzy
się
pokusa.
A ta
często
rodzi
się nie
w ich
przecież
głowach,
ale
tych,
którzy
bez
zastanowienia
lubią w
ten
sposób
wydawać
swe
zyski
dla
wcale
niepewnej,
chociaż
zamierzonej
premii w
postaci
urwania
rywalowi
punktu.
Tak jest
w walce
o awans
i
pozostanie
w lidze.
Trudne
zadanie
czeka na
koniec
sezonu
wiele
zespołów.
Przed
ostatnią
kolejką,
nie mogą
być
pewni
utrzymania
w klasie
grupy I
drużyny
od
miejsc 9
do 15.
Nawet
Grzegórzecki,
Bratniak,
Błękitni
czy
Bibiczanka,
nie mogą
spać
spokojnie.
Trzeba
pamiętać,
że z
ligi VI
może
nawet
spaść
maksymalnie
10
drużyn,
a
wszystko
zależne
nawet od
ilości
spadkowiczów
z III
ligi,
poprzez
IV i
V-tą.
Wariant
najbardziej
optymistyczny
to
spadek z
VI ligi
do klas
niższych
- 7
zespołów.
Ciekawie
więc
zapowiadają
się
mecze w
najbliższą
sobotę w
naszej
klasie
rozgrywkowej.
Zapraszamy
sympatyków
Grębałowianki
na
ostatnie
zawody w
sezonie
2009/2010,
na
obiekt
piłkarski
przy
Grębałowskiej
i mocne
wsparcie
dopingiem
seniorską
reprezentację
klubu,
która
stoi
przed
wielką
szansą
awansu i
być może
będzie
to
najtrudniejszy
pojedynek
tej
rundy.
Pamiętajmy
- 26
czerwca,
godz.
17,00. |
|
|
19-06-2010 |
|
DZIĘKUJEMY
!!! |
|
Jutrzenka
Giebułtów
-
Grębałowianka
1:2
(0:1) |
|
Bramki:
Gurbiel
47
-
Oleś 30,
Lampart
90+4 |
|
Sędziował:
Tomasz
Musiał
Grębałowianka:
Piechnik
-
Walczak,
Orlewicz,
T.Karaś,
Rajca -
Lampart,
Sowa,
Oleś,
Cecuga,
Korfel,
D.Karaś
oraz
Smoleń,
Jędrzejewski,
Grzesik,
Adamski,
Nawrot i
Bohun
Nie
mogli w
tym
meczu
wystąpić:
Krawczyk,
Ochlust
(kartki),
G.Mikołajczyk,
Wilk,
Bujak
(zmiana
daty
meczu)
oraz
K.Mikołajczyk,
Gregorczyk,
Buś,
Witkowski
(kontuzje)
Jutrzenka:
Krzoska
- Zięba,
Gurbiel,
Kowalczyk,
Ziółko -
Stolarz
(69
Klimek),
Krzywda,
Mazur,
Ziętara,
Domagalski
-
Wołczyk
|
|
Przedostatnia kolejka, dwie pierwsze w tabeli drużyny, taka sama
ilość
punktów
i tylko
jedno
premiowane
awansem
do VI
ligi
miejsce.
Takie
okoliczności
i cel
sprawiły,
że
sobotni
pojedynek
lidera
Jutrzenki
Giebułtów
i
wicelidera
Grębałowianki
Kraków
okrzyknięto
mianem
szlagieru
sezonu.

Gospodarze
mieli w
jednak w
zanadrzu
więcej
argumentów.
Grali na
własnym
boisku i
dzięki
wygranej
jesienią
w
Grębałowie
mogli
pozwolić
sobie na
choćby
remis,
by wciąż
nie
oglądając
się na
innych
decydować
o tym,
kto
awansuje
o klasę
wyżej w
ostatniej
kolejce.
Na
kameralnym
obiekcie
Jutrzenki
zjawiło
się
kilkuset
widzów,
którzy
obejrzeli
bardzo
emocjonujące
widowisko,
widowisko
w którym
więcej
inicjatywy
wykazywali
grębałowianie.
To
podopieczni
trenera
Świecy
byli
bardziej
wybiegani
i
umiejętnie
utrzymywali
piłkę na
połowie
przeciwnika.
Stworzyli
też
kilka
okazji
strzeleckich.
Gospodarze
choć
rzadko
to
rewanżowali
się
pięknymi
i o
wiele
groźniejszymi
sytuacjami.
Rozpoczął
Sowa,
który w
9
minucie
huknął
kąśliwie
z 30
metrów
ale
kozłującą
w
kierunku
bramki
piłkę
pewnie
złapał
Krzoska.
W
rewanżu
stuprocentową
okazję
miał
Stolarz,
który po
wrzutce
Wołczyka
z
końcowej
linii
boiska
przeniósł
piłkę
nad
poprzeczką
strzelając
z
odległości
jednego
metra od
bramki!
Po tej
krótkiej
wymianie
ciosów
nastąpiła
20
minutowa
walka w
środkowej
strefie
boiska,
w której
jednak
pewniej
czuli
się
przyjezdni.
To oni
zapracowali
sobie na
gola,
który
padł w
30
minucie
spotkania.
Z lewej
strony
boiska
centrował
Cecuga,
wbiegający
w pole
bramkowe
Korfel w
tylko
sobie
znany
sposób z
5 metrów
trafił
tylko w
poprzeczkę
ale
czyhający
na
odbitą
piłkę na
8 metrze
Oleś
dokończył
dzieło
inicjatorów
oskrzydlającej
akcji
Grębałowianki.
Goście
uwierzyli
w siebie
i już
minutę
potem
mogli
podwyższyć
prowadzenie.
Z lewej
strony w
dalszy
narożnik
bramki
Krzoski
dośrodkowywał
Sowa i
choć z
piłką o
centymetry
minęli
się
"nurkujący
szczupakami"
T.Karaś
i Korfel,
to
futbolówka
ku
zaskoczeniu
miejscowych
odbiła
się od
słupka i
omal nie
zatrzepotała
po raz
drugi
tego
dnia w
siatce
giebułtowian.
Ci
jednak
szybko
zwarli
szyki i
odpowiedzieli
dwoma
niezwykle
niebezpiecznymi
sytuacjami.
Najpierw
po
wrzutce
Stolarza,
z 10
metrów
główkował
Wołczyk,
a chwilę
potem z
kornera
dośrodkowywał
ten
drugi, a
szczęścia
głową
próbował
Gurbiel.
W obu
tych
sytuacjach
czujnie
interweniował
jednak
Piechnik,
który
główkę
Wołczyka
robinsonadą
przeniósł
nad
poprzeczkę,
a po
strzale
Gurbiela
złapał
pewnie
piłkę. W
końcówce
jeszcze
goście
domagali
się
rzutu
karnego
po dość
ostrym
starciu
Kowalczyka
z
Korfelem
w
szesnastce
gospodarzy
ale
arbiter
nie
dopatrzył
się
przewinienia.
Oszałamiający
był
pierwszy
kwadrans
drugiej
odsłony.
Na
boisku
niepodzielnie
panowali
giebułtowianie,
którzy w
tylko
sobie
znany
sposób
nie
odwrócili
losów
meczu.
Już
pierwsza
akcja po
zmianie
stron
powinna
przynieść
efekt
bramkowy.
Z rzutu
wolnego
centrował
w pole
karne
Mazur, a
główkę
Gurbiela
z
najbliższej
odległości
w
niesamowity
sposób
na rzut
rożny
sparował
Piechnik.
Z
narożnika
boiska
dośrodkowywał
tym
razem
Wołczyk
i gdy
wydawało
się, że
piłka
bezkarnie
przemknie
wzdłuż
linii
bramkowej
gości, w
ostatniej
chwili
trącił
ją
jeszcze
Gurbiel
i
podopieczni
trenera
Cyniewskiego
doprowadzili
do
remisu.
Podobnie
jak przy
golu
grębałowian,
tak i
miejscowi
uwierzyli
we
własne
możliwości
i
stworzyli
jeszcze
cztery
stuprocentowe
sytuacje!
Trzy z
nich to
błyskawiczne
kontrataki.
Pierwszy
zakończył
się
pojedynkiem
sam na
sam
Stolarza
z
Piechnikiem,
drugi
poprzeczką
po
główce
Wołczyka,
a trzeci
niepotrzebnym
podaniem
Gurbiela
do
Wołczyka
w
sytuacji
sam na
sam z
golkiperem
gości.
Była też
czwarta
szansa
po
wrzutce
Mazura
ale tuż
obok
spojenia
słupka z
poprzeczką
główkował
Kowalczyk.
To był
piorunujący
kwadrans.
Dominująca
w
pierwszej
połowie
Grębałowianka
mogła
zostać
pogrążona
ale
jeśli
giebułtowianie
nie
wykorzystali
tak
znakomitych
okazji, a w
dodatku
po
kwadransie
szturmu
oddali
ponownie
inicjatywę
rywalowi,
losy
tego
remisu
wciąż
wisiały
na
włosku.
Tyle
tylko,
że już
do końca
regulaminowego
czasu
gry
niewiele
się
działo.
Atakowali
bezproduktywnie
goście,
a
giebułtowianom
udało
się
jeszcze
dwukrotnie
skontrować
ale
rezerwowy
Klimek
dwukrotnie
pudłował
w
doskonałych
sytuacjach.
Najpierw
przegrał
pojedynek
z
Piechnikiem
po
idealnym
podaniu
Wołczyka,
a w 87
minucie
huknął z
20
metrów w
poprzeczkę.
Ofiarna
i
ofensywna
gra

Grębałowianki
nie
przynosiła
wciąż
efektów
strzeleckich
i gdy
arbiter
ogłaszał
pięć
doliczonych
do
regulaminowego
czasu
gry
minut,
gospodarze
wyraźnie
zaczęli
odliczać
pozostały
do końca
meczu
czas.
Taka
postawa
oraz
niewykorzystanie
co
najmniej
czterech
stuprocentowych
okazji
zemściło
się na
miejscowych nadwyraz
boleśnie.
Mający
dzięki
temu
remisowi
awans do
VI ligi
w
kieszeni
piłkarze
Jutrzenki
stracili
w 94
minucie
gola,
który
sprawił,
że awans
w
mgnieniu
oka
znalazł
się w
kieszeni...
grębałowian!
To była
ostatnia
akcja
podbramkowa
w całym
meczu.
Czwarta
z pięciu
doliczonych
minut.
Dośrodkowanie
z
końcowej
linii
boiska,
piłka
bezkarnie
frunęła
po
przedpolu
bramkowym
i wpadła
pod nogi
zapomnianego
trochę
Lamparta,
który
przyjął
futbolówkę
i
wcisnął
między
frunącym
do piłki
Krzoską,
a
słupkiem
jego
bramki!
Na
murawie
zapanowało
szaleństwo,
Jutrzenka
straciła
właśnie
awans
oddając
go
rywalowi,
który
kilkanaście
sekund
potem
mógł
ostatecznie
świętować
powrót
na fotel
lidera i
prawdopodobnie
awans do
wyższej
klasy
rozgrywkowej.

To był
wyjątkowy
mecz.
Dla
gospodarzy
miał
oznaczać
zwieńczenie
niesamowitej
pracy
jaką giebułtowianie
włożyli
by
odrobić
9-punktową
stratę
do
grębałowian
z rundy
jesiennej.
Przyjezdni,
przewodzili
ligowej
tabeli
przez
większość
sezonu
ale do
Giebułtowa
przyjechali
w roli
wicelidera
i aby
myśleć o
awansie,
musieli
to
spotkanie
wygrać.
Wygrali
i to
zasłużenie.
Przez
większość
spotkania
to
podopieczni
trenera
Świecy
posiadali
optyczną
przewagę
i choć
nie
stworzyli
tak
groźnych
okazji
jak
Jutrzenka,
to byli
skuteczni
w
najważniejszych
momentach
i to
zapewniło
im
końcowy
sukces.
A
giebułtowianie?
No cóż,
mieli
swoje
piętnaście
minut w
tym
spotkaniu
jednak
własnej
nieskuteczności
zawdzięczają
porażkę
w meczu
jak i w
rywalizacji
o awans
do VI
ligi.
Gwoli
ścisłości
informujemy
jednak,
że
Grębałowianka
do
awansu
potrzebuje
jeszcze
jednego
punktu.
W
ostatniej
kolejce
na
własnym
stadionie
podejmie
Kosynierów
Łuczyce,
a
Jutrzenka
jedzie
na mecz
z
Grzegórzeckim
i już
tylko
cud może
odmienić
losy
rywalizacji
o awans.
Jedną
nogą w
szóstej
lidze
jest już
zespół z
Grębałowa.
Tu
zobacz
fotogalerię
z meczu
oraz
skan
z
relacji
w
Dzienniku
Polski. |
|
Relacja
i fotki:
FUTBOL
MAŁOPOLSKI
www.futbol.org.pl |
|
|
|
19-06-2010 |
|
Zmiana
terminu
- mecz
seniorów
dzisiaj,
nie
jutro
!!! |
|
Kolejka
obligatoryjna
w klasie
A gr. I
odbędzie
się
dzisiaj, 19
czerwca,
zamiast
w
pierwotnej
wersji
20
czerwca.
Skąd te
zamiany?
Trudno w
tej
chwili
dociec,
bo do
klubów
poszły
dwie
różne
informacje
z
Komisji
Gier
Podokręgu
Kraków.
Przewodniczący
Dańda
tłumaczy
się, że
6
czerwca
komunikatem
w
internecie
na
stronie
Podokręgu
podał
termin
19
czerwca,
a
powodem
były
telefony
z
klubów,
aby grać
w
sobotę,
a nie w
niedzielę,
pomimo,
że
wcześniej
poinformowano
komunikatem
o
terminie
20
czerwca.
Obsada
sędziowska
całej
kolejki
w gr. I
"A"
klasy
jest
wyznaczona
na 20
czerwca.
I tu p.
Dańda
tłumaczy
się, że
jest to
pomyłka
tego,
który te
obsady
rozpisał.
Bądź tu
mądry w
takim
bałaganie.
Trener i
kierownik
drużyny
Grębałowianki
o tej
zmianie
dowiedzieli
się
dziś, po
godz.
10-tej.
Szybko
zaczęli
działać,
aby
zebrać
skład na
dzisiejszy
mecz z
Jutrzenką.
Co
będzie
jeśli
się nie
uda?!/
Nie
wszyscy
są
obecni w
Krakowie.
Co pisze
"Sportowetempo"
na
swojej
stronie
w tym
temacie:
"Komisja
Gier
Podokręgu
Kraków
ustaliła
pod
koniec
maja
czerwcowe
terminy
zaległych
meczów w
A klasie
krakowskiej
(gr. I).
W
komunikacie
z
6.06.2010
przełożono
29.
kolejkę
z 19 na
20
czerwca,
ale 7.06
naniesiona
została
w tym
samym
komunikacie
poprawka.
Rzeczona
29.
kolejka
ma być
jednak
rozegrana
19
czerwca.
Początkowo
w
rubryce
"uwagi"
dopisano
-
niedziela,
uwaga ta
w końcu
znikła,
co
oznaczało,
że mecze
odbędą
się w
sobotę
19
czerwca.
Sędziowie
zostali
mimo to
wyznaczeni
na
niedzielę
20
czerwca,
prawdopodobnie
pomyłkowo".
Tuż
przed
godz.
11,00,
19
czerwca,
na
stronie
Kolegium
Sędziów
zostały
poprawione
terminy
obsady
sędziów
gr. I "A"
klasy, z
20
czerwca
na 19
czerwca! |
|
|
18-06-2010 |
|
Piłkarski
sezon na
finiszu |
|
Na sześć
drużyn
Grębałowianki
cztery w
czołówce |
|
Zaledwie
tydzień
z małym
okładem
pozostało
do
zakończenia
sezonu
piłkarskiego
2009/2010
reprezentantom
piłkarskiego
klubu
Grębałowianka.
Na
podsumowanie
całego
sezonu
przyjdzie
czas,
ale
już dziś
można
pokusić
się o
wstępne
podsumowanie
i
zachęcić
piłkarską
brać
naszego
klubu do
jeszcze
większego
wysiłku
w
ostatnich
zawodach
ligowych.
Pozostało
do
rozegrania
Grębałowiance
10
meczów -
w tym
trampkarzom
najmłodszym
jeden (Armatura
Kraków),
trampkarzom
młodszym
dwa (Płaszowianka, Raba
Dobczyce),
tramparzom
starszym
jeden
(Raba
Dobczyce), juniorom
młodszym
dwa (Clepardia
Kraków,
Orzeł
Iwanowice),
juniorom
starszym
dwa (Słomniczanka, Orlęta
Rudawa)
oraz
seniorom
(Jutrzenka
Giebułtów,
Kosynierzy
Łuczyce).
Największe
emocje
będą
towarzyszyć
meczom
seniorów
i
juniorów
starszych.
Obydwa
zespoły
mają
realne
szanse
awansu
do
krakowskich
klas -
okręgowej
seniorzy,
I ligi
juniorzy
starsi.
Pozostałe
zespoły
już
straciły
możliwość
awansu,
ale o
drugie
miejsce
w tabeli
II ligi
walczą
trampkarze
młodsi i
juniorzy
młodsi.
Trampkarze
starsi
zajmą
zapewne
miejsce
w środku
tabeli
II ligi,
a
najmłodsi
adepci
muszą
jeszcze
dużo
uczyć
się, by
w
kolejnym
sezonie
dorównywać
rówieśnikom.
Na pewno
trzeba
trzymać
kciuki i
dopingować
wszystkim,
ale
najbardziej
potrzebne
teraz
jest
wsparcie
juniorom
starszym
i
seniorom.
Podopieczni
trenerów
Krzysztofa
Mikołajczyka
i
Sławomira
Świecy
mają
świadomość,
iż w
najbliższych
zawodach
staną do
sportowej
rywalizacji
o ważne
punkty i
bramki.
Ale bez
względu
na to,
jak
zakończy
się
rywalizacja
w ich
ligach,
to można
już
śmiało
pochwalić
ich za
dotychczasowe
wyniki.
Rywalizacje
w II
lidze
juniorów
starszych
toczyła
Grębałowianka
o
pierwsze
miejsce
z
czterema
drużynami
-
Juvenią
Prandocin,
Pogonią
Miechów,
Prądniczanką
Kraków i
Świtem
Krzeszowice.
Na
finiszu
o
pierwsze
miejsce
pozostał
ten
ostatni.
Od jego
wyników
w
pozostałych
dwóch
meczach
zależy
również,
komu
przypadnie
prymat i
awans.
Nie
można
rozważać
jakich
przeciwników
mają
obydwa
zespoły,
gdyż
sport, a
szczególnie
piłka
nożna
jest
nieprzewidywalna.
Będziemy
trzymać
mocno
kciuki
za
juniorów
starszych
naszego
klubu.
Szczególne
emocje
towarzyszą
seniorom
Grębałowianki.
Marzy
się
działaczom,
kibicom
i
sympatykom
klubu
powrót
do ligi
okręgowej.
Ten
zaliczyli
ostatnio
w
sezonie
2002/2003.
Od
tamtego
czasu
zmieniło
się w
klubie
bardzo
wiele,
infrastruktura
sportowa
przeszła
gruntowną
modernizację,
powstało
boisko
treningowe
ze
sztuczną
nawierzchnią,
budynek
klubowy
wyremontowano
i
wykorzystano
każdy
metr
kwadratowy,
trybuny
dla
kibiców
również
przechodziły
i
przechodzą
modernizację,
która
zakończy
się w
lipcu i
sierpniu
montażem
360
siedzisk.
A na
sportowym
zapleczu
piłkarskim
zespołu
seniorów
od paru
lat
występuje
pięć
drużyn
młodzieżowych,
z
których
siłę
czerpie
zespół
seniorów,
nie bez
powodu
nazywany
drużyną
wychowanków.
W
obecnym
sezonie
seniorzy
Grębałowianki,
pod
wodzą
trenera
Świecy,
w
dotychczasowych
28-miu
meczach
zrobili
najlepszy
wynik
ostatniej
dekady w
historii
klubu.
Wygrali
21,
zremisowali
3, a
przegrali
4 razy i
obecnie
ich
średnia
punktów
na mecz
wynosi
2.4, a w
strzelonych
bramkach
też
wysoko,
2.7 w
meczu.
Straconych
goli
jest
zaledwie
26, to
średnia
0.9.
Wartości,
które tu
przytaczam,
nie są
bez
znaczenia,
kiedy
wymieni
się
kluby, z
którymi
trzeba
było
rywalizować
-
spadkowicze
z
okręgówki,
Prądniczanka
Kraków i
Błękitni
Modlnica,
czy
silne
zespoły
Michałowianki
i
Jutrzenki
Giebułtów.
Ten
ostatni
systematycznie
wzmacniany
kadrowo
i
zasilany
niespotykanymi
finansami
w tej
klasie
rozgrywek
przez
zakochanego
w piłce
sponsora,
jest
obecnie
jedyną
przeszkodą
w
awansie
Grębałowianki.
Równie
dobrze
można
napisać,
że
przeszkodą
dla
Jutrzenki
w
awansie
jest
klub
bogaty w
zaplecze
piłkarskie
młodzieży,
ale nie
biedny
finansowo.
Niedzielny
pojedynek
tych
zespołów
będzie
pewnie
meczem
kolejki
w A
klasie i
rozstrzygnąć
powinien
o
awansie.
Szansę
obydwu
zespołów
mogły
być
jednakowe,
ale
osłabienie
gości z
powodu
czerwonych
kartek
Krawczyka
i
Ochlusta,
jakie
otrzymywali
od
sędziów
w dwóch
ostatnich
zawodach,
nieco
zmniejszają
wartość
zespołu
Grębałowianki.
Podobnie
się ma z
kontuzjami
dwóch
piłkarzy.
Ale
znając
charakter
pozostałych
chłopców,
którzy
wystąpią
w
Giebułtowie,
to
jestem
pewien,
że
gospodarzom
nie
będzie
łatwo.
Jeśli
Grębałowianka
zwycięży,
to
czapki z
głów, a
do nich
rzucamy
kasę za
wyczyn.
Jeśli
przegrają
w
sportowej
walce,
to nikt
nie
będzie
miał do
nich
słowa
krytyki,
bo
zrobili
więcej
niż
wielu
innych w
przeszłości,
a przez
swoją
uczciwość
-
sportową
postawę
wobec
różnych
innych
zakulisowych
zagrywek,
będą
mieli
uznanie
w oczach
zarządu,
piłkarskiej
młodzieży
klubu i
sympatyków.
Póki co,
wszyscy
jesteśmy
z nimi,
życząc
im
więcej
trafień
do
bramki
od
rywala z
Giebułtowa.
Z
powodu
wyjazdu
piszącego
zabraknie
tym
razem
relacji
i zdjęć
z meczu
seniorów.
|
|
13-06-2010 |
|
Pomimo
remisu
dogonili
lidera |
|
MKS
Skała -
Grębałowianka 1:1
(0:1) |
Bramki:
Cecuga
5'
-
??? 79'
Grębałowianka:
Piechnik
-
Ochlust,
Orlewicz,
T.Karaś,
Rajca -
Nawrot
(53
Jędrzejewski),
Sowa,
Grzesik
(81
Bujak),
Cecuga
(68
Wilk) -
Korfel,
D.Karaś |
|
Po
pierwszej
odsłonie
meczu
nic nie
wskazywało,
aby w
drugiej
Grębałowianka
miała
problemy
w
utrzymaniu
prowadzenia, a
nawet
liczono
na
kolejne
dla
gości
bramki.
Nic
takiego
się nie
stało, a
nawet
blisko
było
porażki.
Pierwsza
połowa
to gra
pod
dyktando
gości,
mieli
inicjatywę,
stwarzali
zagrożenie
pod
bramką
rywali,
a na
dodatek
szybko
objęli
prowadzenie
1:0 po
ładnym
strzale Cecugi w
5
minucie.
Piłkarze
Grębałowianki
w tym
okresie
grali
pewnie w
obronie
i szybko
przemieszczali
się w
okolicę
pola
karnego
Skały.
Uderzali
na
bramkę z
daleka,
były
to
jednak
strzały
łatwe do
obrony.
Dopiero
uderzenie
Sowy z
25
metrów, w
34
minucie,
zrobiło
wrażenie
i
bramkarz
z
kłopotami
wybronił.
Podobnie
było w
42
minucie,
kiedy Korfel
widząc
wysuniętego
bramkarza
wykonał
kopnięcie
lobujące,
ale ręce
golkipera
miejscowych
zdołały
przechwycić
piłkę.
Gospodarze
w tym
czasie
nie
potrafili
stworzyć
żadnej sytuacji
bramkowej.
Na
drugą
połowę
goście
wyszli
rozluźnieni,
a
gospodarze
odwrotnie
-
agresywnie
i
dokładniej
prowadzili
grę. MKS
Skała
zagrywał
proste
długie
piłki na
swoich
dwóch
wysuniętych
napastników,
a często
były to
zagrania
kontrofensywne,
po
stracie
piłki
gości w
środku
pola,
lub
kilka
metrów
przed
polem
karnym
rywali.
Może ta
gra
wyglądałaby
inaczej
w
wykonaniu
obydwu
zespołów,
gdyby po
podaniu
Jędrzejewskiego
w 55
minucie
strzał
Sowy
trafił
do
siatki,
zamiast
w
słupek. Wówczas
wyższe
prowadzenie
zniechęciłoby
miejscowych,
a
przyjezdnym
dawało
większy
komfort
do
przemyślanej
gry.
Końcówka
meczu
była
emocjonująca,
bo jedną
z kontr
ładnym
strzałem
po
długim
zakończył
piłkarz
miejscowych
w 79
minucie
i
zrobiło
się 1:1. Gospodarze
z
jeszcze
większym
zaangażowaniem
dążyli
do
zdobycia
zwycięskiego
gola i
mogli
cel
osiągnąć,
ale
Piechnik
kapitalnie
wybronił
piłkę w
sytuacji
sam na
sam w 84
minucie.
Wcześniej
i
później
Grębałowianka
miała
też
dobre
sytuacje
bramkowe,
ale
zabrakło
trochę
szczęścia.
Taktyka
gości na
drugą
połowę
była
prawie
żadna.
Prowadzenie
1:0
można
było
dowieź
nawet do
końcowego
gwizdka
sędziego,
ale ku
zdziwieniu,
goście
zagrali
tak
nierozważnie
w
obronie
w
ostatnim
kwadransie,
że
często
dwóch
napastników
gospodarzy
było w
dużej
odległości
pod
opieką
zaledwie
dwóch
lub
trzech
obrońców.
Podopieczni
trenera
Świecy
grali w
drugiej
połowie
słabo,
bo
poddali
się
presji
agresywnej
gry
miejscowych
piłkarzy,
a gdy
konstruowali
akcję
ofensywną
lub
organizowali
się w
sytuacjach
rzutów
wolnych
pod
bramką
Skały,
to
całkowicie
zapominali
o
szykach
obronnych.
Gra na
wynik
2:0
zakończyła
się na
szczęście
remisem,
który
okazał
się też
przydatny,
gdy
rywal
Jutrzenka
Giebułtów
przegrywa
równocześnie
z LKS
Niedźwiedź
0:1 na
wyjeździe.
Sędzia
zawodów
był taki
jak
każdy
widział,
ale nie
mnie
oceniać
jego
kwalifikacje,
ale
chyba
nie
wytrzymał
presji
kilku
agresywnych
kibiców
i
trenerów.
W 86
minucie
pokazał
czerwony
kartonik
obrońcy
Ochlustowi,
który
moim
zdaniem
na niego
wcale
nie
zasłużył,
bo wykop
piłki
zakończył
się
dokładnym
uderzeniem
nogi w
futbolówkę, a
rozpędzony
napastnik
gospodarzy
zachował
się jak
bramkarz
i z
furią
zamierzał
piłkę odzyskać.
|
|
|
09-06-2010 |
|
Rajca i
Piechnik
ratują
trzy
punkty
|
|
Grębałowianka
- Dragon
Szczyglice
1:0
(0:0)
|
|
Sędziował:
Robert
Marciniak;
widzów
150 |
|
1:0
Rajca
90+2 |
|
Kartki:
Krawczyk
(ż) i
(cz) -
R.Zieliński,
Kmiecik,
Rusinek,
Piocha,
D.Mroziński,
Ł.Celarski
(ż) |
|
Grębałowianka:
Piechnik
-
Ochlust,
Orlewicz,
Rajca,
Cecuga -
Lampart,
Krawczyk,
Oleś (8
D.Karaś,
78
Gregorczyk,
89
Bujak) -
Korfel,
G.Mikołajczyk
(65
Nawrot)
|
|
Dragon:
Uznański
-
R.Zieliński,
D.Celarski,
Kmiecik,
M.Zieliński
-
Rusinek,
Warcholak
(78
Molik),
Piocha
(65
Ł.Celarski),
Twardowski
(88 Sas)
-
Krawczyk
(88
Zachara),
D.Mroziński |
|

Obydwa
zespoły
przystąpiły
do
dzisiejszego
meczu o
dwa
różne
cele -
Grębałowianka
walcząc
o awans,
Dragon o
utrzymanie.
Zawody
toczyły
się w
warunkach
prawie
tropikalnych,
bo
termometr
miejscami
wskazywał
31 C w
cieniu.
W
drugiej
części
gry było
nieco
łagodniej,
dużo
cienia
na
murawie
i
chłodniej,
ale
zagorzałym
kibicom
miejscowej
drużyny
puls bił
ciągle
wysoko.
Gospodarze
przez
cały
mecz
mieli
inicjatywę,
ale
taktyka
gości
polegająca
na
szybkich
akcjach
ofensywnych
z kontry
była
skuteczna
i
efektywna
na tyle,
na ile
pozwolił
Kazimierz
Piechnik
-
bramkarz
Grębałowianki.
Był on
dzisiaj
bohaterem
emocjonującego
meczu,
ale nie
jedynym
w
zespole
gospodarzy.
Tym,
który
przysporzył
największą
radość
licznie
zgromadzonej
publiczności,
był Adam
Rajca,
strzelec
jedynego
zwycięskiego
gola i
to w
doliczonym
czasie
gry, w
92
minucie.
Zwycięstwo
Grębałowianki
nie jest
oczywiście
zasługą
tylko
dwóch
piłkarzy,
ale
całego
zespołu,
bo nawet
grając w
dziesiątkę
od 83
minuty,
kiedy
czerwoną
kartkę
ujrzał
Krawczyk,
miejscowi
piłkarze
napierali
z
jeszcze
z
większą
furią.
Rywal
Grębałowianki
był
dzisiaj
bardzo
wymagającym
i trzeba
przyznać,
że
kontry w
jego
wykonaniu
były
niezwykle
groźne.
Kapitalnie
bronił
Piechnik,
w
pierwszej
połowie
czterokrotnie,
w
drugiej
trzykrotnie.
Grębałowianka
miała
też
wiele
okazji
do
zdobycia
bramki,
ale
zawodziła
skuteczność,
lub
dwukrotnie
Uznański
bronił
skutecznie.
W
Grębałowiance
największe
zagrożenie
dla
rywali
stwarzał
środkowy
obrońca
Orlewicz,
który z
podań ze
stałych
fragmentów
gry
główkował
z bliska
w
kierunku
bramki
trzykrotnie,
a w 42
minucie
piłka po
jego
uderzeniu
kierowała
się w
kierunku
pustej
bramki,
lecz
trafiła
w głowę
współpartnera
z
boiska.
Dobre
okazje
do
zdobycia
bramki
mieli
również
inni -
Krawczyk
w 17 i
34
minucie, Korfel w
13 i 35
minucie
oraz
Sowa w
54
minucie.
Ze
strony
gości w
pierwszej
połowie
najlepsze
okazje
miał
Warcholak
dwukrotnie
- w 19 i
25
minucie
i Michał
Zieliński
w 37.
Zaś w
drugiej
odsłonie
meczu
Piechnik
trzykrotnie
kapitalnie
bronił
strzały
gości.
Kiedy w
83
minucie
Grębałowianka
została
osłabiona
stratą
Krawczyka,
miejscowi
kibice
na
trybunach
powoli
przestali
wierzyć
w
końcowy
sukces,
ale nie
zespół
Grębałowianki.
Ten zaryzykował
i
zwiększoną
liczebnie
siłą
zaatakował
w
ostatnich
minutach.
Rzut
rożny
już w
doliczonym
czasie
gry -
drugiej
minucie
(sędzia
pokazał
trzy),
wykonany
został
na tyle
dobrze,
że piłka
odbiła
się od
jednego
z
piłkarzy
gości i
wpadła
na
siódmy
metr,
gdzie
dopadł
jej
obrońca
Adam
Rajca i
uderzeniem
w prawy
róg do
siatki
rywala
uszczęśliwił
miejscowych
piłkarzy
i
kibiców.
Zwycięstwo
1:0
Grębałowianki
pozostawia
ją w
grze o
awans.
Teraz
wyjazd w
niedzielę
do
Skały,
jeśli i
on okaże
się
pomyślny
dla
podopiecznych
trenera
Świecy,
to
będzie
gratka -
mecz na
szczycie
-
Jutrzenka
Giebułtów
z
Grębałowianką,
być może
decydujący
o
pierwszym
miejscy
w klasie
"A"
grupy I.
|
|
|
08-06-2010 |
|
Stadion
Grębałowianki
w lipcu
z
siedziskami |
|
Już
wkrótce,
bo w
lipcu
tego
roku
rozpoczną
się
prace
remontowe
trybun
piłkarskiego
obiektu
Grębałowianki.
Dzięki
wsparciu
finansowemu
Urzędu
Miasta
Krakowa
będą
przeprowadzone
prace
naprawcze
ław
betonowych
oraz
zostaną
zamontowane
kolorowe
siedziska,
w sumie
360
miejsc
siedzących
będzie
liczył
klubowy
obiekt
przy
Grębałowskiej.
Planuje
się
jeszcze
w tym
roku
ogrodzenie
płyty
głównej
oddzielającej
widownię
od murawy i
boksów
dla
zawodników. |
|
|
07-06-2010 |
|
Duże
emocje w
meczu
trampkarzy
starszych |
|
Grębałowianka
- Pogoń
Miechów
5:3
(1:2) |
|
Sędziował:
Tomasz
Guzik |
|
Bramki:
1:0
Krawiec
(10'),
1:1
??
(14'),
1:2
??
(15'),
1:3
??
(48'),
2:3
Śliwa
(54'),
3:3
Jarmolski
(60'),
4:3
Krawiec
(66'),
5:3
J.Kwiecień
(68) |
|
Grębałowianka:
B.Kwiecień
-
Jarmolski,
Wiatr,
Maciej
Adamski,
Michał
Adamski,
Rybiński,
Wilk,
Śliwa,
J.Kwiecień,
Piątkiewicz,
Krawiec |
|
Takich emocji,
jakie miały
miejsce w
drugiej
połowie meczu
pomiędzy
Grębałowianką
a Pogonią
Miechów nie
spodziewał się
nikt, a na
pewno od 48
minuty.
Wówczas goście
podwyższyli
prowadzenie na
3:1 i wydawało
się, iż
zwycięstwo
mają "w
kieszeni".
Trzeba
przyznać, że
prowadzili
zasłużenie, bo
też piłkarsko
byli wtedy
lepsi i
częściej
stwarzali
okazje
bramkowe.
Podopieczni
trenera
Smolenia
zagrali gołą
jedenastką z
powodu
absencji wielu
piłkarzy,
którzy
wyjechali na
"zieloną
szkołę".
Okazało się,
iż miejscowi o
zmęczeniu
zapomnieli,
gdy na 2:3 w
54 minucie
trafił Śliwa.
Później
wszystko
działo się tak
szybko, że i
nerwy
"puszczały"
zawodnikom
obydwu drużyn,
trenerowi
gości, który
miał pretensję
do sędziego. W
rezultacie
częściej
zaczęli
popełniać
błędy obrońcy
przyjezdnych i
nie tylko.
Wykorzystali
to ambitni
chłopcy
Grębałowianki
i wyrównali w
60 minucie ze
strzału
Jarmolskiego.
Z kolei
ładnymi i
celnymi
strzałami do
siatki, parę
minut później,
popisali się
Krawiec w 66 i
J.Kwiecień w
68 minucie.
Porażka Pogoni
oddaliła im
szansę na
awans, ale
jeszcze nic
straconego i
życzymy ekipie
z Miechowa
samych
zwycięstw w
kolejnych
meczach.
Zobacz
fotogalerię. |
|
|
|
Trampkarze
młodsi
potwierdzili
klasę |
|
Grębałowianka
- Pogoń
Miechów 5:1
(2:1)
|
|
Bramki: 0:1
Duniec (5),
1:1
Kleszcz (20),
2:1
Rafałowski (25
k.), 3:1
Kleszcz (35), 4:1
Mączyński
(45), 5:1
Żaba (55) |
|
Grębałowianka:
Głowa - Mazur,
Skowroński,
Mączyński,
Durmała,
Kustosz,
Pieniążek,
Żaba, Kleszcz,
Biedroński,
Rafałowski,
Dragosz,
Sikora, Lenard,
Godawiec,
Satoła. |
|
Podopieczni
trenera Bylicy
- trampkarze
młodsi
Grębałowianki,
tylko z
początku mieli
problem z
rywalem -
Pogonią
Miechów.
Przegrywali
0:1 od piątej
minuty, ale
później grali
koncertowo i
zdobyli pięć
bramek i nie
stracili
żadnej. W tym
roczniku
piłkarskim,
odwrotnie jak
w starszych
trampkarzach,
Pogoń Miechów
piłkarsko
ustępuje
Grębałowiance,
która należy
do ścisłej
czołówki II
ligi, więc
niespodzianki
nie było.
Zobacz
fotogalerię. |
|
|
06-06-2010 |
|
Pół
tuzina w
siatce
rywala |
|
Grębałowianka
- JKS
Zelków
6:0
(2:0) |
|
Sędziował:
Mariusz
Aleksa |
|
Kartki
żółte:
Radwanek,
Chachlowski,
Kłaput,
Stawiarki
(wszyscy
JKS
Zelków) |
|
Bramki:
Korfel
33, 55,
61,
Lampart
13,
G.Mikołajczyk
78,
Cecuga
85 |
|
Grębałowianka:
Piechnik -
Ochlust (68
Jędrzejewski),
Orlewicz,
Rajca, Cecuga
- Lampart (77
D.Karaś),
Krawczyk, Oleś
(63 Adamski),
Sowa - Korfel
(72 Bujak),
G.Mikołajczyk |
|
JKS Zelków:
Malec -
Wojtyga,
Radwanek,
Chachlowski,
Cieloch -
Para, Malina,
Brożek,
Sieprawski -
Stawiarski,
Kłaput |
|
W
ostatnich
meczach
seniorzy
Grębałowianki
nie zyskiwali
ważnych
punktów,
przegrywali z
Dąbskim i
Grzegórzeckim
na wyjeździe,
ale już było
widać poprawę
gry w tych
ostatnich
zawodach.
Dzisiaj dobry
futbol
zaprezentowali
w drugiej
odsłonie
meczu. W
pierwszej
gospodarze
stwarzali
sytuacje
bramkowe,
wykorzystali
dwie, ale
rywal od czasu
do czasu
odpowiadał
kontrą.
Wtedy, jedyny
raz dobrym
uderzeniem na
bramke popisał
się Kłaput,
ale Piechnik
równie ładnie
wybronił.
Miejscowi
zdobywali gole
w tej odsłonie
- w 13
minucie, kiedy
po strzale
Mikołajczyka
odbitą piłkę
przez Malca
przejął
Lampart i
dopełnił
formalności,
zaś w 30
minucie
uderzenie
Lamparta wybił
bramkarz
Zelkowa, a
dwukrotnie
dobijał Korfel
i trafił za
drugim razem.
Prowadzenie
2:0
miejscowych
było dobrym
prognostykiem
na drugą
połowę
zawodów.
Wówczas
okazało się,
że piłkarze
Zelkowa są już
na tyle
zmęczeni
meczem i
pogodą, że nie
potrafili
zagrozić
bramce
gospodarzy. Za
to piłkarze
Grębałowianki
grali coraz
składniej i
łatwiej
zdobywali
teren, by
swoimi
szybkimi
akcjami
zyskiwać sobie
dobre okazje
strzeleckie.
Goli nie
brakowało.
Najpierw w 55
minucie
Mikołajczyk
pociągnął po
prawej flance,
wygrał
pojedynek z
obrońcą i
dokładnie
zagrał wzdłuż
linii pola
bramkowego,
gdzie był
Korfel, a ten
bez problemu
przyłożył buta
i trafił na
3:0. W 61
minucie było
już 4:0, kiedy
sędzia
zarządził
karnego po
faulu na
Korfelu i
poszkodowany
wykorzystał
okazję
podwyższając
na 4:0. Napór
gospodarzy
wcale nie
malał, a wręcz
odwrotnie,
widać było
ochotę do gry
i pragnienie
kolejnych
goli. Tych
zdobyto
jeszcze dwa. W
78 minucie
dokładne
podanie Cecugi
wykorzystał
Mikołajczyk,
pewnie
pokonując
Malca, a wynik
ustalił Cecuga
w 85 minucie
po
indywidualnej
akcji lewą
flanką i
mocnym, celnym
trafieniem w
długi róg do
siatki rywali.
|
|
Wysokie
zwycięstwo
Grębałowianki
to pewien
bodziec
odbudowujący
naruszoną
psychikę
zespołu przed
ważnym finałem
rozgrywek w
grupie i
bezpośrednią
walką o awans
z głównym
pretendentem
do awansu -
Jutrzenką
Giebułtów.
Najpierw
jednak
trzeba wygrać
trudny mecz
zaległy z
Dragonem u
siebie w środę
9 czerwca, a
później
pokonać na
wyjeździe MKS
Skała.
|
|
Nikt nie liczy
na wpadkę
Jutrzenki w
pozostałych
meczach, gdyż
temu zespołowi
pomaga silny
sponsor, który
obrał sobie za
cel wygrać
ligę za
wszelką cenę i
wszelkimi
sposobami. Ale
ten temat
pozostawiam
sobie na
zakończenie
sezonu, bo
materiału do
niego coraz
więcej. Póki
co, piłkarze
Grębałowianki
chcą wygrać
ligę w
sportowej
rywalizacji,
jeśli im się
powiedzie, to
czapki z głów. |
    |
    |
|
|
|
01-06-2010 |
|
Posiadali inicjatywę,
ale polegli |
|
Grzegórzecki -
Grębałowianka 2:1 (1:1) |
|
Grębałowianka:
Piechnik - Rajca, Orlewicz, T.Karaś, Ochlust - Sowa, Smoleń,
Krawczyk, Lampart - Korfel, D.Karaś oraz Cecuga, G.Mikołajczyk,
Nawrot i Grzesik
|
|
Zespół Grębałowianki przystąpił do meczu z
dużą determinacją i od pierwszej minuty mocno zaatakował
gospodarzy. Gra w ich wykonaniu przez pierwsze pół godziny była
popisowa. Prowadzenie 1:0 po rzucie karnym Korfela w 20
minucie było minimalną nagrodą. Miejscowi jednak zdołali wyrównać
stan pojedynku na 1:1, po dobrze wykonanym rzucie wolnym, po
którym piłka trafiła tuż przed bramkarzem i jeden z piłkarzy
Grzegórzeckiego zdołał ubiec Piechnika, celnie trafiając do
siatki.
Po przerwie inicjatywa nadal należała do
Grębałowianki, chociaż kontry miejscowych od czasu do czasu były
zagrożeniem dla gości. Kapitalną okazję bramkową miał Korfel w 78
minucie, nie trafił jednak z kilkunastu metrów w "światło bramki".
Może to był moment decydujący o wyniku, bo zamiast prowadzenia 2:1
dla gości, zrobiło się odwrotnie, po celnej główce w 83 minucie
jednego z piłkarzy Grzegórzeckiego. Grębałowianka z dużą
determinacją próbowała jeszcze zmienić niekorzystny wynik, ale
zabrakło skuteczności pod bramką rywali.
Piłkarze przyjezdnych pokazali w dzisiejszym
meczu dużo lepszy futbol, ale w końcowym efekcie zawsze liczą się
gole, a tych Grzegórzecki zdobył więcej od rywala.
Mimo porażki podopiecznych trenera Świecy,
duże słowa otuchy należą się piłkarzom Grębałowianki, bo ambicji i
woli walki dzisiaj trudno im było odmówić. Nie mieli tylko i aż
tylko, piłkarskiego farta, który łaskawy był dla miejscowych.
|
|